alek-ewa2
  Dania - Odense i Frederikshavn
 


Dania



Po kilku dniach spedzonych w Kopenhadze rozpoczela sie nasza pierwsza wycieczka po Skandynawi, a jej poczatkowym odcinkiem byl przejazd na polnoc polwyspu Jutland do malego, portowego miasta Frederikshavn



Najpierw musielismy jednak wrocic na staly lad przejezdzajac przez wyspe Fyn, na ktorej zrobilismy sobie kilkugodzinny przystanek



Zatrzymalismy sie w miescie Odense, trzecim co do wielkosci i jednym z najstarszych dunskich miast, ktore na caly swiat rozlawil urodzony tam Hans Christian Andersen



Pierwsze zapiski na temat miasta pochodza z 988 roku, ale trudno jest ustalic dokladna date jego powstania, wiadomo jedynie, ze bylo ono wczesniej miejscem kultu boga Odyna, od ktorego zreszta wzielo swoja nazwe



Najwiekszy postep w jego rozwoju nastapil w XVIII wieku, kiedy miasto zostalo poszerzone i zmodernizowane, a przekopany w tym czasie 8 kilometrowy kanal do pobliskiego fiordu zapewnil mu dostep do morza i powstanie portu



Kolorowe ulice Odense do dzis pelne sa historycznych budynkow



Jak chocby ten stary dom z 1683 roku, w ktorym teraz znajduje sie stylowa restauracja



Duzo mlodszym dodatkiem do starowki jest miejscowe kasyno, ktore znajduje sie we wspolnym gmachu z centrum konferencyjnym a takze hotelem Radisson Blu noszacym nazwe H. C. Andersena


         
Wokol obiektu znalezc mozna bardzo ciekawe posagi



A wsrod nich najbardziej normalna jest postac Hansa Christiana Andersena, przy ktorym mozna przysiasc na chwilke



Czy tez pogladzic po glowie usytuowane w poblizu popiersie tego dunskiego slawnego bajkopisarza



Tuz obok trafilismy na kolejny nowszy obiekt, swoja archtektura starajacy sie nie psuc charakteru starowki, ktorym jest Sala Koncertowa gdzie urzeduje miejscowa orkiestra symfoniczna



Z kolei naprzeciwko niej znajduje sie sliczna mala uliczka z pieknie odrestaurowanymi domkami



Prowadzaca do jednego z najbardziej popularnych miejsc dla wizytujacych Odense, ktorym jest ten maly zolty domek



Wlasnie tam urodzil sie w 1805 roku Hans Christian Andersen



A ta duza tablica zaswiadcza, ze to byl jego dom



Zaraz naprzeciwko niego znajduje sie kolejny sliczny domek aktualnie mieszczacy restauracje a jego dodatkowa ozdoba jest historyczna skrzynka poczciniarska



A w ogole caly ten zakatek jest bardzo uroczy i pelny historii



Idac dalej posuwalismy sie jakimis zakamarkami, ale z nuta nowoczesnosci w swoim wygladzie



Az wydostalismy sie do pieknego parku, ktory powstal w polowie XIX-go wieku, a zalozyl go aptekarz Gustav Lotze, od ktorego nazwiska, ogrody te otrzymaly nazwe Lotzes Have



Idac jeszcze dalej dostalismy sie do centrum miasta, gdzie jak widac glownym srodkiem lokomocji byly rowery



My jednak na piechote przeszlismy glownym deptakiem, pelnym eleganckich sklepow i co za tym idzie rowniez i turystow



Az dotarlismy to glownego placu starego miasta Flaghaven



Znalezlismy tam pomnik jakiejs ogromnej lezacej postaci



No a oprocz tego budynek ratusza z 1883 toku wybudowanego w stylu wloskim na miejscu jego starszego i mniejszego poprzednika z 1480 roku



Idac dalej zauwazylismy neogotycka sylwetke katoliskiego kosciola St. Alban's church



Natomiast tuz obok ratusza wyrastala katedra noszaca imie krola dunskiego Kanuta zamordowanego w 1086 roku, ktory potem zostal ogloszony swietym



Na miejscu obecnej budowli stal kiedys romanski kosciol, ktory splonal w polowie XIII-go wieku, a budowa nastepnej swiatyni trwala prawie 200 lat



Do najcenniejszych elementow wyposazenia kosciola nalezy pozlacany oltarz glowny z 1515 - 1525 roku, dzielo snycerza Clausa Berga, uznanego za najwybitniejszego tworce swojej epoki w Europie Polnocnej, ktory prawdopodobnie pracowal w warsztacie Wita Stwosza



Znajdujacy sie po jego bokach chor umieszczony zostal na podwyzszeniu



A pod nim znajduje sie krypta, ktora jest pozostaloscia po starym romanskim kosciele i znajduje sie w niej relikwiarz ze szczatkami krola Kanuta i jego brata Benedykta, ktorzy zgineli smiercia meczenska w pobliskim starym kosciele



A to widoczne kamienne pozostalosci po dawnej swiatyni



Po chwili odpoczynku w tym bardzo historycznym miejscu



Ruszylismy w powrotna droge, liczac, ze jakos trafimy do miejsca naszego spotkania z reszta grupy



Wkrotce tez zameldowalismy sie na malym placu, w tej starszej czesci miasta



Potem jeszcze tylko zerknelismy na jakis kolejny zabytkowy dom ze sredniowiecznych czasow



A przy troche bardziej nowoczesnym obiekcie publicznej toalety, czekal juz na nas autobus, ktorym wkrotce popedzilismy dalej 



Zatrzymujac sie tylko raz podczas naszej dalszej drogi



Do Frederikshavn dotarlismy poznym popoludniem i od razu tez ruszylismy na miasto, jako ze nastepnego dnia rano odplywalismy juz z Danii



Pierwsze swoje kroki skierowalismy do bardzo charakterystycznej budowli jaka byla tzw Krudttarnet, wieza zbudowana w 1687 roku jako centralna czesc cytadeli obronnej sluzaca do przechowywania prochu strzelniczego



Stamtad podeszlismy do widocznego w poblizu kosciola Frederikshavn Kirke zbudowanego w stylu romanskim pod koniec XIX-go wieku, ktory jednak byl juz zamkniety



Przeszlismy sie wiec tylko schludnymi, ale juz opustoszalymi o tej porze dnia ulicami miasteczka



Znajdujac na nich wiele pieknych i historycznych budynkow



A na jednej z nich mozna tez bylo nawet popraktykowac swoje umiejetnosci sternicze



Wkrotce potem wrocilismy jednak do swojego hotelu, ktory gorowal nad niska zabudowa starego miasta



W srodku okazalo sie, ze nasz pokoj to caly apartament



Duzy i wyposazony we wszystko co potrzebne do dluzszego zamieszkania



Rownie interesujacy byl widok z okien hotelu, bo z jednej strony otwieral sie on na port



A od tylu widoczna byla glowna czesc  uroczej starowki



A gdzies tam daleko na horyzoncie udalo sie nam uwiecznic na zdjeciu zachodzace slonce, ktore wlasnie ukrylo sie za budynkami jakiejs fabryki na obrzezach miasta, pozostawiajac po sobie pomaranczowe luny na niebie



  Z Frederikshaven nasza droga prowadzila w poprzek ciesniny Kattegat az do Szwecji



Nastepnego dnia rano zjawilismy sie wiec w porcie i szybko zaladowalismy sie na czekajacy prom do Szwecji



Z pokladu ktorego moglismy jeszcze przez chwile rozgladnac sie po okolicy



Wkrotce jednak odbilismy od brzegu zostawiajac za soba ostatnie dunskie miasteczko na naszej trasie



Podroz nie byla dluga, bo niecale 4 godziny, podczas ktorych pokonalismy dystans prawie 100 km



Mijajac w miedzyczasie identyczny do naszego prom, pedzacy w odwrotna strone



Oczywiscie wiekszosc czasu spedzilismy na pokladzie z ciekawoscia wypatrujac szwedzkiego wybrzeza



Ktore niestety nie okazalo sie zbyt atrakcyjne ani przyjazne, a napewno nie bylo tam miejsca, zeby gdzies przybic



Podazylismy wiec kilka kilometrow w gore rzeki, nad ktora lezal Goteborg, bedacy celem naszej przeprawy



Aby sie dostac do miasta trzeba bylo przeplynac pod dlugim na 993 metry i wysokim na 107 metrow wiszacym mostem Alvsborge Bridge, laczacym polnocne i poludniowe dzielnice Goteborgu



Nie spodziewalismy sie jednak, ze do portu bedzie jeszcze taki kawal drogi



Wkrotce bowiem dosc daleko za soba zostawilismy most



A na brzegu pojawily sie kolejne stare budowle miasta z gorujacym na wzgorzu zabytkowym kosciolem Masthugget z 1914 roku, bedacym jedna z najpopularnirjszych atrakcji turystycznych Goteborga



W koncu jednak dotarlismy do portu



Tyle, ze przycumowanie zajelo nam tez troche czasu



Niestety jednak nie mielismy w planie zwiedzania tego drugiego co do wielkosci miasta w Szwecji, wiec zaraz po przybiciu ruszylismy dalej, az do Oslo



A po drodze mielismy jeszcze tylko jeden przystanek na posilek



Ale w tej chwili juz nie pamietamy czy to bylo jeszcze w Szwecji czy juz w Norwegi, w kazdym razie miejsce to swoim wygladem przypominalo piekne austriackie miejscowosci

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 6 odwiedzający (100 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=