alek-ewa2
  Norwegia - Przyladek Polnocny
 


Norwegia



Po przejechaniu calej Finlandii wkroczylismy do Norwegii, do jej najbardziej na polnoc i wschod wysunietej czesci



Do krainy zwanej Finnmark, bedacej najwieksza, ale przy okazji najmniej zaludiona kraina tego panstwa



Finnmark stanowi norweska czesc Laponi, ktorej tradycyjna nazwa jest Sapmi



A pierwszym miejscem jakie tam odwiedzilismy bylo muzeum poswiecone orginalnym mieszkancom tego terenu zwanymi Sami



Ich kultura i jezyk byly przez wiele lat traktowane przez kolonizujacych te tereny Norwegow jako cos podrzednego i probowano je wytepic



Udalo sie to na wybrzezu, ale w srodkowej czesci Sami utrzymali swoje dziedzictwo, a od lat 70 tych XX-go wieku znowu otwarcie moga szczycic sie swoimi tradycjami



I turysci przyjezdzaja tam nie tylko aby ujrzec cud natury jakimi sa chocby zorze polarne



Ale takze zeby zapoznac sie z historia i kultura narodu, ktory przetrwal nie tylko probe kolonizacji, ale takze umial dostosowac sie do bardzo trudnych warunkow zycia



Podczas lata ten namiot nie wydaje sie nie na miejscu



Ale w zimie, chyba jedynie ciagle palacy sie ogien mogl uchronic mieszkajacych tam ludzi od zamarzniecia



Niektorzy mieszkali w jeszcze skromniejszych domach, o ile te kopce usypane z ziemi mozna wogole nazwac domami.



  No ale za to mieli bardzo przytulnie, tylko co robic w takich warunkach podczas arktycznej nocy



Nawet w tych drewnianych chatkach brakowalo okien, no ale w sumie w lecie mozna otworzyc drzwi, a w zimie i tak caly czas bylo ciemno, wiec po co okna



A to juz kolejne miejsce gdzie sie zatrzymalismy na posilek



Tam z kolei przywitaly nas dzielne trole przebrane za jeszcze dzielniejszych Wikingow



I jakis dziwny stwor majacy duzo lagodniejszy wyglad



Nastepny przystanek zrobilismy sobie gdzies nad zatoka



Gdzie moglismy podziwiac piekna scenerie



Co prawda ze wzgledu na deszczowa pogode woda wygladala troche szaro



Ale za to okoliczne pagorki zachwycaly soczysta zielenia



I jeszcze jeden przystanek podczas naszej wedrowki na polnoc



Zielone pagorki powoli zmienily sie w kamieniste gory, na ktorych pojawil sie snieg



I robilo sie coraz zimniej



No ale trudno sie dziwic, gdyz zblizalismy sie do miejsca uznanego za najbardziej na polnoc wysuniety punkt Europy, co zreszta podobno wcale nie pokrywa sie z prawda



Po pierwsze North Cape (Przyladek Polnocny) znajduje sie na wyspie, na ktorej na zachod od niego jest miejsce zwane Knivskjellodden bedace prawie 1.5 km blizej bieguna polnocnego, a z kolei najdalej wysuniety na polnoc punkt ladu stalego Europy to znajdujacy sie bardziej na wschodzie Kinnarodden czyli Cape Nordkinn



W sumie jednak najwczesniej nazwany zostal North Cape, bo zrobil to w 1553 roku angielski podroznik Richard Chancellor, ktory przeplywal tamtedy poszukujac polnocnej drogi do Azji Wschodniej


Obecnie stoi tam wspaniale centrum turystyczne zawierajace nie tylko informacje turystyczna oraz restauracje, bary i kawiarnie, ale tez piekne wystawy dotyczace historii tego miejsca



Pod ziemia wybudowany jest tunel poswiecony wlasnie historii North Cape, a na jego poczatku znalazla dla siebie miejsce mala ekumeniczna kapliczka Sw. Jana



Znalezlismy tam rowniez male muzeum poswiecone wizycie krola Tajlandii w 1907 roku, ktore stanowilo zupelnie niespodziewany obrazek na tej dalekiej polnocy



Na koncu tunelu znajdowala sie tzw, Jaskinia Swiatel, bedaca tamtejsza najnowsza atrakcja



Gdzie za pomoca swiatla i dzwieku przedstawiona byla podroz przez wszystkie pory roku, a znalezc tam tez mozna bylo informacje dotyczace rozwoju tego miejsca



Mozna by tak w srodku spedzic wiele czasu, ale przeciez najwazniejsze bylo to co na zewnatrz



Tuz obok budynku znalezlismy pomnik poswiecony jeszcze wczesniejszej krolewskiej wizycie, odbytej do North Cape przez krola Szwecji i Norwegii Oscara II w 1873 roku, ktory wspial sie na gore schodami prowadzacymi od morza



Znalezlismy rowniez podstument wskazujacy polnoc



No ale najwazniejsza atrakcja byl wielki globus bedacy najbardziej znanym symbolem Polnocnego Przyladka, ktory lezy 2102.3 km od Polnocnego Bieguna



Podazylismy wiec w jego kierunku, choc pogoda nie zachecala do spacerow



I niestety nie udalo sie nam zrobic zdjecia na tle slonca, ani na chwile nie opuszczajacego niebosklonu o tej porze roku



Mielismy takiego pecha, ze geste mgly zaslanialy niebo tak scisle, ze  nie ujrzelismy ani jednego promyczka przebijajacego sie przez chmury



Mimo to wybralismy sie na przechadzke wzdluz klifu, ktorego wysokosc siegala 307 metrow



Niestety widok na strome urwiska zamazywal sie w gestej mgle



I tylko od czasu do czasu troche sie przejasnialo i wtedy moglismy widziec troche wyrazniej



Rowniez ogromny budynek centrum turystycznego znikal co chwila we mgle



Mimo to udalo sie nam wypatrzec jeszcze jedna atrakcje usytuowana po jego drugiej stronie



Byl to pomnik poswiecony dzieciom z calego swiata i zaprojektowany zostal wlasnie przez dzieci z 7-u roznych stron swiata



A symbolizuje on szczescie i nadzieje oraz przyjazn i wspolprace nie znajace granic



Waznym elementem jest rowniez pomnik matki z dzieckiem



Po obejsciu calego terenu przy coraz gestszym deszczu, skusilismy sie na jeszcze jedno zdjecie przed slynnym globusem juz zupelnie opustoszalym



A wspanialy widok jaki tam mielismy nadzieje ujrzec, przyszlo nam ogladac jedynie na widokowce



Pozegnalismy sie wiec z trolem pilnujacym porzadku w tym najbardziej na polnoc polozonym miejscu w naszej podrozy i troche zawiedzeni i przy okazji przemoknieci opuscilismy North Cape



A rozgrzalismy sie dopiero w naszym hotelu polozonym ciagle na tej samej wyspie Mageroya



Nie usiedzielismy jednak zbyt dlugo w pokoju i wkrotce ruszylismy na przeszpiegi, po tym bardzo ciekawie zbudowanym obiekcie



I to polozonym w bardzo pieknej scenerii, otoczonym gorami czesciowo pokrytymi sniegiem



Tuz obok znalazly dla siebie miejsce rowniez domki kampingowe



Ale tak poza tym to krajobraz wygladal bardzo surowo i zimno



A jedyne naprawde cieple miejsce znalezlismy w ogromnej jadalni naszego hotelu



Kolejna czesc naszej podrozy miala odbyc sie droga morska z Honningsvag przez Havoysund do Hammerfest



Nastepnego ranka podjechalismy wiec do malego portowego miasteczka Honningsvag



Gdzie a strugach deszczu zapakowalismy sie na czekajacy juz lokalny prom



Potem na chwile deszcz ustal i juz na pokladzie moglismy pozegnac sie ze znikajacym w dali kolorowym miasteczkiem



I na stale opuscilismy juz wyspe, ktora polozona jest w miejscu gdzie Morze Norweskie bedace czescia Atlantyku styka sie z Morzem Barentsa nalezacym do Oceanu Arktycznego



Wkrotce zrobilo sie znowu deszczowo i widoki przeslonila gesta mgla



Wiec czesc naszej podrozy spedzilismy w suchym i cieplym wnetrzu promu



Po drodze zatrzymalismy sie na chwile w malym i tez bardzo kolorowym miasteczku Havoysund



Ktore jednak wkrotce zostawilismy za soba



Ruszajac na dalszy slalom miedzy ginacymi we mgle wysepkami



Az w koncu dotarlismy do miejsca przeznaczenia, ktorym byl malowniczy Hammerfest



A jednym z pierwszych budynkow jaki sie nam rzucil w oczy byl bardzo nowoczesnie wygladajacy kosciol



Nie mielismy jednak w planie zwiedzania tego miasta i wkrotce po dobiciu do brzegu podazylismy w dalsza droge, tym razem juz autobusem



Oprocz kolorowych zabudowan i pieknej scenerii znalezlismy na naszej trasie i inne atrakcje, a jedna z nich byly zupelnie nam nie znane znaki drogowe



Przekonalismy sie nawet, ze rzeczywiscie sa one potrzebne, kiedy na drodze spotkalismy przechadzajacego sie renifera



Dalsza nasza trasa wiodla wsrod zimowej sceneri



Az w koncu dotarlismy do miejsca naszego noclegu, ktorym bylo miasto Alta



Jest to niewielkie miasteczko polozone nad Altafjord



Gdzie rowniez podobno mozna ogladac zorze polarne, ktore jak dotad widzielismy tylko na zdjeciach



Po chwili odpoczynku po naszej podrozy, wyszlismy z hotelu, aby zbadac co tam w trawie piszczy i gdzie ona jest



Duzy kierunkowskaz wskazywal nam miejsca godne zobaczenia, ale my zdecydowalismy sie na spacer po blizszej okolicy



W oddali zauwazylismy jakis ciekawie wygladajacy budynek, wiec ruszylismy w tamta strone



Okazalo sie, ze jest to najnowszy kosciol w miejscie, zwany Northern Lights Cathedral czyli Katedra Zorz Polarnych



Ktorego wnetrze bylo rownie imponujace i nowoczesne jak jego zewnetrzna sylwetka



Jedynie otoczenie nie bylo calkiem gotowe, bo podczas naszego tam pobytu kosciol istnial zaledwie 1 rok



Po krotkiej wizycie w tym najciekawszym miejscu w miescie, podazylismy w strone glownego placu



Gdzie reklamowano domki w stylu norweskim



A takze znajdowal sie tam niecodzienny pomnik poswiecony robotnikom produkujacym kamienne plytki dachowe

 

Ale najciekawsza dla nas ozdoba tego miejsca byla sciana z plyt gramofonowych przedstawiajaca miniona juz epoke, ktorej i my bylismy czescia

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 6 odwiedzający (46 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=