alek-ewa2
  Nowa Kaledonia Isle of Pines
 


Nowa Kaledonia



Podczas naszej drogi powrotnej do Sydney zatrzymalismy sie jeszcze na jeden dzien w Nowej Kaledonii, a dokladniej na jej najbardziej na poludnie wysunietej wyspie Isle of Pines czyli Wyspie Sosen


    Isle of Pines

Jest to mala wyspa wielkosci 15 na 13 km, otoczona rafa koralowa i posiadajaca piekne piaszczyste plaze, a jej nazwa pochodzi od rosnacych tam araukarii wywodzacych sie z rodziny drzew sosnowatych



Najwyzszy szczyt wyspy to wznoszacy sie na wysokosc 262 m tzw Pic Nga gorujacy nad cala okolica



Wokol niej wyrasta zas wiele mniejszych wysepek rowniez w wiekszosci porosnietych araukariami i otoczonych rafa koralowa



A do wielkiej zatoki, w ktorej kotwicza statki prowadzi waski kanal miedzy tymi rafowymi plyciznami



Wyspa zamieszkala jest glownie przez Kanakow bedacych rodzimym melanezyjskim ludem, ale miejsce przy ktorym znalezlismy sie po wyladowaniu na niej to nie ich wioska, ale osrodek wczasowy



Zbudowany w bardzo tradycyjnym stylu i otoczony typowym plotem stawianym prze Kanakow



Znajduja sie tam rowniez charakterystyczne rzezby stojace na strazy calego obiektu



Po krotkiej wizji lokalnej przed wejsciem do osrodka ruszylismy wzdluz otaczajacego go plotu



A nastepnie wkroczylismy do pobliskiej dzungli palmowej



Ktora wiodla az na plaze nad mala zatoczka zwana Kanumera



Na jej srodku wyrasta mala wysepka, ogloszona swieta przez lokalnych mieszkancow, wiec wstep na nia jest zabroniony



Mozna natomiast wokol niej plywac i snorklowac, albo nawet tylko pobrodzic w stosunkowo cieplej i plytkiej wodzie



Ktora w miare oddalania sie od mierzei robila sie coraz glebsza, a chetnych do snorklowania bylo naprawde duzo, poniewaz rafa dookola wyspy az roila sie od najroznorodniejszych odmian jej kolorowych mieszkancow



Po bardzo przyjemnej kapieli w tym ogromnie popularnym miejscu, przeszlismy na duzo dluzsza zewnetrzna plaze, lezaca nad Zatoka Kuto, przy ktorej znajdowala sie rowniez mala przystan promowa



Nie znalezlismy na niej jednak zbyt wielu plazowiczow, choc byla ona dluga, szeroka i naprawde piekna, ze swoim bielutkim piaskiem ciagnacym sie w nieskonczonosc



Okazalo sie jednak, ze jest ona duzo glebsza, a woda tam jest duzo zimniejsza, wiec chetnych do kapieli mozna bylo policzyc na palcach jednej reki



My tez nie zabawilismy tam zbyt dlugo i wrocilismy na chwilke nad mala zatoczke



Aby zrobic sobie jeszcze kilka pamiatkowych zdjec



W tej naprawde przeslicznej scenerii



Po kilku godzinach spedzonych na wyspie, czesto okreslanej tez jako miejsce najblizej polozone raju, nadszedl czas powrotu na statek



Ciagle jednak nie moglismy oprzec sie pokusie spogladania wstecz, na ten rzeczywiscie jeden z najpiekniejszych zakatkow swiata w jakim zdazylo sie nam przebywac



Na otarcie lez i oslodzenie chwili pozegnania zaaplikowalismy sobie duze lody



A z pokladu jeszcze dlugo spogladalismy na oddalajaca sie powoli wyspe



Poniewaz chwile potem ruszylismy juz w droge powrotna do Sydney



Wkrotce tez zastal nas zachod slonca, ktore swoimi promieniami wymalowalo rozsiane po niebie chmury na piekny pomaranczowy kolor



Kolejne dwa dni w morzu spedzilismy miedzy innymi na krazeniu po statku, ktorego najpiekniejsza czescia byla oczywiscie glowna uliczka



No i klatka schodowa ja konczaca, z ktorej byl najlepszy widok nie tylko na ulice



Ale takze na eleganckie schody wiodace zarowno na dol jak i pod gore



Oraz szklane windy kursujace na przestrzeni kilkunastu pieter



Mimo wielu pokus wenatrz statku zawsze jednak znajdowalismy czas na podziwianie niesamowitych zachodow slonca jakie oferowala nieograniczona przestrzen oceanu



Koloryt tego momentu byl wprost nie do opisania



I jak widac nie tylko my zachwycalismy sie tym niby codziennym, ale jakze uroczym zjawiskiem



Konczacym kazdy dzien



W sumie jednak rownie piekne sa wschody slonca, tylko zwykle sa za wczesnie aby je podziwiac



No chyba ze sie wplywa do tak pieknego portu jak Sydney, wiec wtedy trzeba zerwac sie wczesniej, a nagroda za to jest naprawde wspaniala



Szkoda tylko, ze ten piekny moment zwiastuje tez koniec naszej podrozy



Oczywiscie przed opuszczeniem staku robimy zawsze jego ostatni obchod



Podziwiajac widoki jakie roztaczaja sie z jego gornego pokladu



Ktore mimo ze tak nam znane to ciagle sie nimi zachwycamy



A kazdy statek, ktorym podrozujemy pozostawia po sobie niezapomniane wrazenie



I zawsze mamy nadzieje, ze jeszcze nie jedna taka podroz przed nami

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 4 odwiedzający (68 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=