alek-ewa2
  Norwegia - Voss, Fagernes i Lillehammer
 


Norwegia



Koncowym etapem naszej wycieczki byl przejazd w poprzek poludniowej czesci Polwyspu Skandynawskiego z jego zachodu czyli Bergen, az na wschodnie wybrzeze do Sztokholmu



Jego poczatkowe 2 dni spedzilismy jednak ciagle w Norwegii, zaliczajac po drodze kilka kolejnych atrakcji tego kraju


    Vossevangen

Pierwszy przystanek po opuszczeniu Bergen zrobilismy sobie w oddalonym o 100 km malym miasteczku Vossevangen



Malowniczo usytuowanym nad jeziorem Vangsvatnet



Na jego brzegu znalezlismy kamienny pomnik upamietniajacy wojne Norwesko-Szwedzka z 1814 roku prowadzaca do zdobycia przez Norwegie niepodleglosci



Natomiast nad samym jeziorem moglismy podziwiac przepieknie odbijajace sie w nim osniezone szczyty gorskie



Po chwili zachwycania sie nimi, ruszylismy wzdluz brzegu w strone centrum miasteczka



A zielone pagorki wznoszace sie nad nim, rowniez przegladaly sie w gladkiej wodzie jeziora



Po krotkim marszu dotarlismy w poblize nowoczesnego i bardzo ciekawie wygladajacego budynku



Ktory jak sie pozniej dowiedzielismy, byl centrum kulturalnym miasta



Tuz obok ulokowal sie szalenie elegancki Fleischer's Hotel, a przed nim na zielonych lakach zastalismy wielobarwne skupisko samochodow



Okazalo sie, ze trafilismy wlasnie na wystawe starych samochodow, wiec zatrzymalismy sie tam na chwilke



Potem jeszcze krotki rzut oka na przepiekna scenerie, ktora nas otaczala



I podazylismy w droge powrotna, tym razem srodkiem miasteczka



Na chwile zatrzymujac sie przy kamiennym kosciele z 1277-go roku zadedykowanemu Sw Michalowi



Kosciol ten stanal w miejsce drewnianego kosciolka pamietajacego czasy przyjecia chrzescijanizmu przez Norwegie na poczatku XI-go wieku



A to juz innego rodzaju atrakcja, tyle ze nie jestesmy pewni czy to byly jakies tradycyjne poganskie bozki czy tez jakis nowoczesny wymysl



12 km od Voss znajduje sie kolejna atrakcja tego terenu, ktora sa wodospady Tvindefossen



Tworza sie one z malej rzeczki Kroelvi, ktorej woda spada podobno 152 metry w dol, choc inne zrodla twierdza, ze jest to tylko 110 metrow



Tak czy inaczej nie ma to znaczenia, bo wodospad ceniony jest nie ze wzgledu na swoja wysokosc, ale swoj wyglad



Jego najwieksza ozdoba jest bowiem fakt, ze spadajace woda rozdziela sie na mniejsze kaskady, coraz szerzej sie rozprzestrzeniajac



Tworzac naprawde szalenie uroczy obrazek



Dalsza nasza trasa wiodla kreta, gorska droga i zaprowadzila nas do malej miejscowosci Gudvangen, lezacej nad brzegiem fiordu, gdzie miala zaczac sie nasza wodna przygoda



Wkrotce tez zaladowalismy sie na statek i po chwili opuscilismy to miasteczko, niesamowicie polozone w waskiej dolinie, miedzy osniezonymi szczytami gorskimi



Fiord ktorym plynelismy nazywa sie Naeroyfjord i zostal wpisany na liste swiatowego dziedzictwa UNESCO



Otoczony jest on wysokimi gorami, ktore od czasu do czasu schodza lagodniej do wody i tam ulokowaly sie male miasteczka umieszczone wzdluz jego brzegow



  A pierwszym obok ktorego plynelismy byla Bakka z zabytkowym, drewnianym kosciolkiem z polowy XIX-go wieku



I wspanialym wodospadem dodajacym jej malowniczosci



W wielu jednak miejscach niedostepne skaly tak jak wodospady spadaja pionowo do wody, a wszystko to podziwiac mozna jedynie z lodki



Naeroyfjord ma dlugosc 18 km, a w najwezszych miejscach jest szeroki na zaledwie 500 metrow, co zreszta stanowi najwiekszy jego urok



Im jednak dalej tym robi sie wiekszy, a kolejna mala wioska Dyrdal rozlozyla sie w chyba jego najszerszym miejscu



Natomiast za nami zostal juz ten najwezszy odcinek fiordu i zasniezone gory w jego tle



Naeroyfjord jest jednym z odgalezien najwiekszego norweskiego fiordu Sognefjorden siegajacego dlugosci 205 km, zajmujacego pod tym wzgledem rowniez drugie miejsce na swiecie



My kierowalismy sie wlasnie w jego strone, tyle ze nie dotarlismy do jego glownego nurtu, gdyz nasza dalsza trasa wiodla wzdluz kolejnej odnogi zwanej Aurlandsfjord do miejscowosci Flam lezacej na jego koncu



A to jest wlasnie miejsce gdzie znajduje sie rozgalezienie



I gdzies tam pomiedzy tymi gorami znajduje sie glowna czesc tego najwiekszego norweskiego fiordu



A to juz pamiatkowe zdjecie na tle gor otaczajacych Aurlandsfjord



A jednym z dwoch miasteczek w ktorych sie zatrzymalismy podczas dalszej drogi, bylo Undredal



Po nastepnej chwili zeglugi i kolejnym zakrecie dotarlismy do najwiekszego portu na naszej trasie zwanego podobnie jak fiord Aurlandsvangen, gdzie rowniez mielismy krotki przystanek



Wkrotce jednak i ono zostalo za nami i znowu plynelismy wzdluz bezludnych brzegow probujac ze wszystkich punktow na promie zlapac najlepsze widoki



Trzeba jednak przyznac, ze najwiecej mozna bylo zobaczyc z jego najwyzszego miejsca



Stamtad tez wypatrzylismy cel naszej statkowej wycieczki, mala miejscowosc Flam



Rozlozona nad brzegami gorskiej rzeki zasilajacej fiord



Wkrotce tez znalezlismy sie na ladzie



Gdzie spedzilismy krotka chwile na rozgladnieciu sie po okolicy



Zerkajac jeszcze raz w kierunku wysokich gor wzdluz ktorych tak niedawno plynelismy



Mielismy takze nadzieje, ze zdazymy przejechac sie turystycznym pociagiem, ale niestety nasz autobus juz na nas czekal, wiec wkrotce ruszylismy w dalsza droge



Gdzie czekala na nas nastepna wielka atrakcja jaka byl przejazd najdluzszym na swiecie tunelem drogowym, siegajacym prawie 25 km



Aby umozliwic kierowcom bezpieczna jazde, tunel podzielony jest na 4 sekcje, a pomiedzy nimi znajduja sie 3 jaskinie, w ktorych mozna sie zatrzymac, a poza tym podczas gdy caly tunel oswietlony jest bialym swiatlem, jaskinie oswietlone sa na niebiesko z zolta poswiata przy jezdni, imitujaca wschod slonca, co ma na celu przerwanie monotonii jazdy



Kolejny nasz przystanek to tym razem lekcja historii



Zatrzymalismy sie bowiem przy drugim odwiedzonym przez nas starym kosciolem klepkowym



Kosciol ten znajduje sie w miejscowosci Borgund i zbudowany zostal na przelomie XI-go i XII-go stulecia, choc niektore dodatki pochodza z pozniejszych czasow



Jest on podobno najlepiej zachowanym kosciolem tego typu w Norwegii



Mimo ze jego wnetrze zostalo czesciowo oproznione z wyjatkiem XVII-to wiecznego oltarza, XVI-to wiecznej ambony, starych lawek rozmieszczonych naokolo i paru innych drobiazgow



Od konca XIX-go wieku kosciol w Borgund przestal byc czynnym kosciolem i stal sie obiektem muzealnym



W zamian za niego w 1868 roku zbudowano nowy kosciol ktory jest w stanie pomiescic wieksza liczbe wiernych



A pomalowano go na typowy dla Skandynawii kolor Falun Red



Tuz obok obu kosciolow i wiezy dzwonniczej znalezlismy tez jakis kolejny stary obiekt, ktory najprawdopodobniej byl budynkiem gospodarczym



A to rzut oka na caly kompleks z troche dalszej perspektywy



A podczas naszego krotkiego spaceru po okolicy trafilismy rowniez na rwaca rzeczke plynaca przez wioske



Wkrotce jednak potem trzeba bylo zbierac sie do dalszej drogi



Wiodacej gorna czescia zielonych pagorkow, na ktorych gdzie niegdzie wyrastaly osiedla tak charakterystycznych dla Norwegii domkow



Z dachami porosnietymi trawa



Piekna sceneria wsrod ktorej jechalismy skladala sie rowniez z osniezonych szczytow gorskich oraz jezior urozmaicajacych krajobraz glebokich dolin



  W koncu dotarlismy do miejsca naszego noclegu, ktory zarezerwowany mielismy w miasteczku Fagernes



Malowniczo rozlozonym nad jeziorem Strondafjorden



Miasteczko to liczy niecale 2 tys. mieszkancow, ale poniewaz jest waznym osrodkiem turystycznym w tamtym rejonie, wiec moze poszczycic sie wspanialym hotelem, w ktorym i my znalezlismy schronienie



Wejscia do niego strzegly dwa biale niedzwiedzie



A kryty i pewnie podgrzewany basen zapraszal w swoje wodne czeluscie



Najladniejszy jednak byl widok jeziora z okien pokoju, wiec nie namyslajac sie wiele postanowilismy przespacerowac sie nad jego brzegi



Wkrotce tez znalezlismy sie na tylach naszego hotelu



I przy znajdujacej sie w poblizu malej, porosnietej lasem wysepce



Na ktora prowadzil drewniany most pieknie odbijajacy sie w wodzie jeziora



Z wysepki odchodzilo kilka malych pomostow sluzacych pewnie do polowu ryb, albo skokow do wody



My jednak tylko przeszlismy sie po jednym z nich



A potem obeszlismy cala wyspe dookola, co ze wzgledu na jej wielkosc, a moze raczej malosc, nie zajelo nam zbyt duzo czasu



Wkrotce wiec opuscilismy jej goscinne progi



Idac dalej wzdluz jeziora dotarlismy do drewnianej kei, przy ktorej przycumowane bylo kilka malych lodek, a tuz za nia, z jeziora tryskal w gore strumien wody, a fontanna ta byla ozdoba malej zatoki



Ktora jak widac z dalszej perspektywy, od glownej czesci jeziora odgradzala wysepka, na ktorej niedawno bylismy



Niestety dalej juz nie moglismy isc, gdyz droge zagradzala nam wpadajaca do jeziora rzeka, wiec przy malej chatce w nadbrzeznym parku postanowilismy rozstac sie z jeziorem i powedrowac w glab miasteczka



Wkrotce tez dotarlismy do mostu wiodacego na druga strone



Skusilismy sie wiec jeszcze na dalszy spacer w gore rzeki



Docierajac po chwili do bardzo malowniczego miejsca, gdzie rzeka spadala w dol dwoma malymi wodospadami



A w miejscu gdzie wody z obydwoch sie juz polaczyly, wisial nad nimi maly, drewniany mostek, ktorym przekroczylismy rzeke z powrotem



Potem juz plaskim brzegiem ruszylismy wzdluz jej bystrego nurtu



Podziwiajac piekna panorame rozciagajacej sie wokol niej okolicy



W koncu dotarlismy z powrotem na opustoszale juz ulice Fagernes, bo mimo ze slonce ciagle swiecilo na niebie, to bylo juz po 10-ej wieczor, a jak sie juz zdazylismy przekonac, wieczory o tej porze roku i na tych szerokosciach geograficznych sa bardzo mylace i swiatlosc dnia dlugo nie ustepuje nocnym ciemnosciom



Czas juz jednak byl najwyzszy, zeby udac sie na zasluzony odpoczynek, gdyz nastepnego dnia czekala nas dalsza droga



Rankiem zerwalismy sie wiec skoro swit i podazylismy dalej



Ostatnim miejscem w Norwegii, gdzie sie zatrzymalismy bylo Lillehammer, niewielkie miasto polozone niecale 200 km na polnoc od Oslo



Zaslynelo z tego, ze w 1994 roku odbyly sie tam XVII-te Zimowe Igrzyska Olimpijskie



Niestety jednak zatrzymywalismy sie tam na bardzo krotko, wiec naszym glownym celem byly znajdujace sie kilka kilometrow za miastem olimpijskie skocznie narciarskie, na ktorych szczyt  mozna bylo wyjsc, albo wyjechac wyciagiem krzeselkowym



Ze wzgledu na ograniczenie czasowe wybralismy ta druga wersje, dzieki zreszta ktorej moglismy dotrzec tam nie tylko duzo szybciej, ale mielismy tez wieksza mozliwosc podziwiania widokow zarowno okolicy jak i calego kompleksu sportowego



Po kiluminutowej jezdzie dotarlismy do gornej stacji wyciagu



A potem rzucilismy sie na podziwianie rozleglej panoramy jaka rozciagala sie z gory



Nie tylko na miasto, ale i takze na jezioro Mjosa, nad ktorym ono lezalo



  Z boku, stromo w dol schodzil rozbieg pokryty igielitem, na ktorym akurat rozpedzali sie trenujacy skoczkowie



Ktorzy potem wzlatywali wysoko w powietrze, znikajac nam z oczu gdzies tam na dole zaslonieci grzbietem zeskoku



W czasie powrotu wyciagiem na dol udalo sie nam blizej przyjrzec wielkiej skoczni, ktorej igielit ozdobiony byl symbolem Olimpiady, a ogladanie trenujacych letnie skoki narciarzy, stanowilo dla nas dodatkowa atrakcje 



A to juz znicz olimpijski znajdujacy sie na dole



I widok z dolu na duza i mala skocznie



Po drugiej zas stronie rozciagaly sie zielone pola

 

Na ktorych znlazly dla siebie miejsce takze inne obiekty olimpijskie

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 6 odwiedzający (49 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=