alek-ewa2
  RPA - Cape Town
 


Republika Poludniowej Afryki



  Z Port Elizabeth lezacego na poludniowym wschodzie Afryki przedostalismy sie na poludniowy zachod tego kontynentu, gdzie naszym celem bylo miasto Cape Town



Jeszcze przed wschodem slonca znalezlismy sie na pokladzie, aby byc swiatkiem przeplywania wokol Przyladka Dobrej Nadziei



Wkrotce jednak niebo powoli zaczynalo nabierac kolorow



I po chwili ukazala sie nam pomaranczowa tarcza slonca



Ktora rozjasnila caly horyzont



I juz w swietle pierwszych promieni slonecznych moglismy podziwiac niesamowita scenerie, w ktorej ulokowalo sie Cape Town



W oddali ujrzelismy zarysy slynnej Table Mountain czyli Gory Stolowej, u ktorej stop lezy miasto



A po oplynieciu cypla znalezlismy sie naprzeciwko jego centrum

    Cape Town

Cape Town bylo pierwszym europejskim osiedlem w Poludniowej Afryce, a zalozone zostalo w 1652 roku przez Holenderska Kompanie Wschodnioindyjska jako stacja zaopatrzeniowa dla okretow Kompani w drodze do ich posiadlosci w Azji



Miejsce, na ktorym wyroslo miasto wybrane bylo do tego celu ze wzgledu na swoje polozenie w zacisznej zatoce nazwanej Table Bay (Stolowa Zatoka), a przy okazji w takiej jakby niecce schowanej miedzy gorami, przez co zreszta ta jego czesc zwana jest City Bowl



Z pokladu naszego statku, ktory przycumowal w porcie w samym starym centrum, widoczne byly wszystkie otaczajace go gory, ktorymi byly zaczynajac od lewej: Devil's Pick (Diabelski Szczyt) i Table Mountain (Gora Stolowa)



A po przeciwnej strone tez od lewej: Lion's Head czyli Lwia Glowa oraz Signal Hill inaczej Sygnalowe Wzgorze



Po krotkiej chwili podziwiania sceneri, zeszlismy do portu, ktory jest najstarszym pracujacym portem Poludniowej Afryki



Zwany on jest Victoria & Alfred Waterfront od krolowej Victorii i jej drugiego syna, ktory odwiedzil miasto w 1860 roku



I jest obecnie tak wspaniale zagospodarowany, ze stanowi jedna z wiekszych atrakcji turystycznych miasta



My jednak lazenie po nim zostawilismy sobie na pozniej, a najpierw ruszylismy na zwiedzanie turystycznym autobusem



Trasa czerwonej lini, na ktorej sie znalezlismy obejmowala rowniez wyjazd pod stacje kolejki linowej



Tam wlasnie postanowilismy zrobic sobie dluzszy przystanek, gdyz wyjazd na Table Mountain uwazalismy za glowna atrakcje Cape Town



Zwlaszacza, ze Gora Stolowa weszla na liste siedmiu naturalnych cudow swiata



Na jej szczyt mozna wjechac kolejka linowa, ktora zbudowana zostala juz w 1929 roku, ale unowoczesniono ja w 1997 a jej nowe wagoniki sa teraz duzo wieksze i maja krecaca sie podloge, oferujac podrozujacym 360 stopniowy widok na panorame okolicy



Po dlugim czekaniu w kolejce, i my wreszcie poszybowalismy ponad obloki



Gorna stacja usytuowana jest na wysokosci 1067 metrow czyli tylko 19 metrow nizej niz najwyzszy punk gory



Wkrotce i my znalezlismy sie na szczycie, poniewaz jazda trwa niecale 5 minut



Tam oczywiscie od razu znalezlismy tablice przypominajaca, ze jestesmy na jednym z 7-u cudow swiata



A tlumy turystow swiadczyly jak bardzo popularne jest to miejsce



Widoki z gory byly oczywiscie wspaniale i to zarowno na ciagnacy sie az do Przyladka Dobrej Nadziei park narodowy



Jak i na jego postrzepione i gorzyste w tym miejscu wybrzeze



Oraz na najbardziej wysuniete na poludnie dzielnice Cape Town



W troche blizszej perspektywie moglismy podziwiac nie tylko flore ale i faune zamieszkujaca te tereny



Po przejsciu na przeciwna strone gory otworzyl sie nam z kolei widok na Devil's Peak



Oraz zatoke nad ktora rozlozylo sie miasto



Wracajac z naszego krotkiego spaceru zatrzymalismy sie jeszcze przy metalowym odlewie obrazujacym uksztaltowanie calej tej okolicy, na ktorym widoczny jest masyw Table Mountain lacznie z Devil"s Peak, a troszke z boku wybrzusza sie Lion's Head i Signal Hill



W tym ujeciu Glowa Lwa prezentuje sie w calej swojej okazalosci



A na drugim koncu tego samego wzgorza znajduje sie Signal Hill, pod ktorym widoczny jest ogromny stadion sportowy



Gdzies tam w oddali udalo sie nam rowniez wypatrzyc i zblizyc obiektywem, nasz statek przycumowany w porcie na 2 dni



Po zjechaniu na dol i przejechaniu przeleczy miedzy gorami, dalsza nasza trasa wiodla wzdluz wybrzeza



Na ktorym wyrosly luksusowe dzielnice hoteli, osrodkow wypoczynkowych no i eleganckich domow ludzi, ktorych stac bylo na kupno posiadlosci w tym terenie



Od strony ladu horyzont zaslanialy malowniczo wygladajace, skaliste szczyty



A wszystko razem tworzylo przepiekny obrazek, zwlaszcza w bezchmurny dzien jaki sie nam trafil



Nasza droga wiodla tez przy nowoczesnym stadionie wybudowanym na Mundial 2010 w pilce noznej, odbywajacy sie wtedy w Poludniowej Afryce



No a na koniec podrozy bardzo zauroczyl nas budynek w ksztalcie sredniowiecznego zamku, ktory okazal sie szpitalem



Nasza wycieczka zakonczyla sie znowu w porcie, pelnym kolorowych lodek i luksusowych jachtow



A na nabrzezu wyrosly nowoczesne budynki mieszkalne, ktore na szczescie nie przeslanialy calkowicie charakterystycznej scenerii Cape Town



Na wieczor zaplanowalismy jeszcze jedna wyprawe, ktorej celem bylo ogladanie zachodu slonca z Signal Hill, na ktory rowniez wyjezdzal turystyczny autobus



Tym razem nasza trasa wiodla troche inna droga i udalo sie nam uchwycic zupelnie inny widok na Gore Stolowa i pedzaca na nia gondole



No a na krotko przed koncem dnia wspielismy sie na szczyt Wzgorza Sygnalowego



Skad rowniez rozposcieral sie piekny widok na powoli ginace w cieniu miasto i otaczajace go gory



Oraz blekitna zatoke, nad ktora wyroslo



A z tej perspektywy widoczna z boku Lwia Glowa wygladala jak male wzgorze ozlocone ostatnimi promieniami chylacego sie juz ku zachodowi slonca



Jeszcze ladniejsze kolory przybraly turystyczne autobusy a na szczycie pojawiala sie coraz wieksza grupa ludzi



No i na koniec doczekalismy sie momentu, gdzy slonce zaczelo zanurzac sie w spokojnych wodach zatoki



Po krotkiej chwili pozostawiajac tylko po sobie szeroka pomaranczowa lune na niebosklonie



Wkrotce tez zrobilo sie ciemno a miasto ukazalo sie nam w swojej nocnej szacie, ktora byla nie mniej zachwycajaca niz to co widzielismy za dnia


Jeszcze wiec troche czasu spedzilismy w pieknie oswietlonym porcie



Nastepnego dnia postanowilismy zajac sie zwiedzaniem centrum miasta



Kolejny piekny poranek znowu wiec zastal nas na portowym deptaku



Jak magnes ciagnal nas tez do siebie maly porcik jachtowy



Ale idac w strone pobliskich kanalow mielismy tez inny cel



Okazalo sie bowiem, ze nasz dwudniowy bilet obejmuje rowniez przejazdzke lodka



Poczatkowo nie bardzo bylismy do niej przekonani sadzac, ze to strata czasu, bo przeciez duzo wiecej bylo widac z okien autobusu



Ale po krotkich rozmyslaniach zdecydowalismy sie poprobowac i tej przyjemnosc



Zaladowalismy sie wiec na stosunkowo pusta lodke i ruszylismy w droge



Nie liczylismy na zadne piekne widoki, wiec to co zobaczylismy zupelnie przeszlo nasze oczekiwania



Nasza wodna trasa wiodla bowiem wsrod tak pieknych osiedli, jakich sie zupelnie nie spodziewalismy tam zobaczyc



A przewieszone nad woda mostki dodawaly jeszcze wiekszego uroku temu niezwyklemu miejscu



Z zalem wiec zakonczylismy nasza krotka podroz po tej pieknej dzielnicy miasta



Ktora jak sie potem dowiedzielismy, byla jego najekskluzywniejsza czescia



Po skonczonym rejsie ruszylismy na ulice Cape Town



Z ktorych czesc zamknieta byla dla ruchu



Otwarte za to byly okoliczne sklepy, wsrod ktorych natrafilismy na wyprzedaz diamentow



Idac dalej dotarlismy do wspanialego budynku miejskiego ratusza z poczatku XX-go wieku, zbudowanego z piaskowca eksportowanego z Bath w Angli



Stal on przy ogromnym placu zwanym Grand Parade, ktory ciagnal sie na przestrzeni kilkuset metrow



A tuz za nim znajdowala sie najstarsza kolonialna budowla w Cape Town, stara twierdza zbudowana w polowie XVII-go wieku przez Holendrow zwana Castle of Good Hope. czyli Zamkiem Dobrej Nadziei



Niestety jednak nie mielismy czasu zeby do niego wstapic, bo oprocz zwiedzania miasta mielismy w planie jeszcze jedna wycieczke autobusowa



Podeszlismy wiec tylko na chwile pod jego mury



Potem szukajac podwyzszonego punktu z widokiem, wdrapalismy sie na kladke prowadzaca na stacje kolejowa, skad nas zreszta bardzo szybko wyploszyl jakis lokalny dobroczynca twierdzac, ze dalej jest bardzo niebezpiecznie



Wrocilismy wiec w strone centrum miasta i zaglebilismy sie w jego eleganckie uliczki



A wsrod wielu historycznych budynkow trafilismy na anglikanska katedre sw. Jerzego z poczatku XX-go stulecia



Tuz za nia ciagnal sie ogromny park stworzony jeszcze w latach 50-tych XVII-go wieku przez europejskich osadnikow nazwany Company's Garden



Idac wzdluz okalajacych go murow w poszukiwaniu wejscia, trafilismy na bardzo elegancki gmach z poczatkow XX-go stulecia, ktory obecnie nalezy do Narodowej Biblioteki Poludniowej Afryki



Z kolei po lewej stronie ogrodow ulokowaly sie budynki parlamentu, jako ze Cape Town jest legislacyjna stolica Poludniowej Afryki



Pierwszy z nich powstal w 1884 roku i zbudowany zostal w neoklasycznym stylu



A kolejne dwa dobudowano w latach 20-tych a potem 80-tych XX-go wieku, zachowujac podobny styl



W sumie wiec powstal bardzo imponujacy kompleks



Tuz obok znalezlismy nastepny historyczny budynek, w ktorym akurat byla wystawa dotyczaca czasow niewolniczych w Afryce



Idac jeszcze dalej dotarlismu na stary plac Greenmarket Square przy ktorym dominowal strzelisty kosciol metodystow bedacy jednym z najstarszych budynkow w miescie



A starszy od niego byl na placu tylko budynek zabytkowego ratusza z polowy XVIII-go wieku, ktory byl kilkakrotnie restaurowany, wiec wcale nie wyglada na taki leciwy



Greenmarket Square slynny jest obecnie z podobno najlepszych w miescie kramow z lokalnymi wyrobami rekodzielniczymi



Spedzilismy wiec tam troche czasu, ale wkrotce musielismy ruszac dalej, zeby zdazyc na kolejna wycieczke autobusowa



Tym razem wybralismy sie niebieska linia, ktora wyjezdzala dalej za miasto az do Hout Bay



Tereny za gorami okazaly sie wielka zielona oaza, gdzie rowniez kwitnela uprawa winogron



W zwiazku z tym znajdowlo sie tam wiele winiarni, tylko niestety nie mielismy juz czasu, aby sie tam zatrzymac na dluzej



Popedzilismy wiec dalej bez wysiadania i wkrotce krajobraz calkowicie sie zmienil, gdy dotarlismy do piaszczystych wedrujacych wydm, ktore wlasnie rozprawialy sie z jakims starym gospodarstwem



Zaraz potem ukazaly sie nam wody malej zatoki Hout Bay, nad ktora rozlozylo sie niewielkie miasteczko o tej samej nazwie



Po dotarciu zas nad morze ruszylismy juz w droge powrotna, i tym razem wiodaca wzdluz wybrzeza, a naszym kierunkowskazem stal sie Lion' Head dominujacy na horyzoncie



Tak jak poprzedniego dnia zapuscilismy sie miedzy snieznobiale domostwa



Ale tym razem mielismy lepsza okazje przygladnac sie rownie snieznobialej plazy, pelnej spragnionych slonca turystow, a moze i mieszkancow tez



Jadac dalej minelismy stara latarnie morska z 1823 roku, bedaca pierwsza dzialajaca latarnia morska w Poludniowej Afryce, ktora jest uzywana do dnia dzisiejszego



No a potem znow zaglebilismy sie w centralna dzielnice miasta



A na koniec wyladowalismy w porcie, gdzie tym razem zainteresowaly nas ciekawe rzezby



Oraz figury jakichs prominentow afrykanskich



A to jeszce jeden widok na mala zatoczke



Wzdluz ktorej idac dostalismy sie do dawnych budynkow portowych



Z ktorych najwspanialszym zabytkiem jest wieza zegarowa Clock Tower, zbudowana w 1882 roku i bedaca kiedys biurem kapitana starego portu



Do troche nowoczesniejszych ciekawostek nalezy natomiast wielka ramka obejmujaca najbardziej charakterystyczny wycinek scenerii Cape Town, ktora uzywana jest do robienia pamiatkowych zdjec



Dalszy spacer zaprowadzil nas na druga strone kanalu



Gdzie rozlozyli sie sprzedawcy lokalnych wyrobow pamiatkarskich, ktorych reklamowal zespol murzynski ubrany na ludowo



Nam najbardziej przypadly do gustu bardzo ciekawe rzezby przedstawiajace zarowno ludnosc tubylcza



Jak i lokalne zwierzeta, tyle ze byly troche za duze jak na pojemnosc naszych walizek i portfeli



Na koniec podeszlismy jeszcze na krotki spacer po pomostach nadbrzeznych



I powoli trzeba bylo kierowac sie z powrotem w strone statku



Z jego pokladu moglismy jeszcze przez jakis czas podziwiac niesamowite polozenie tego drugiego co do wielkosci miasta Afryki Poludniowej



Tam rowniez doczekalismy sie kolejnego wspanialego zachodu slonca



A w dalsza droge ruszylismy dopiero gdy zrobilo sie calkiem ciemno



Zostawiajac za soba portowe swiatla tego niezwyklego miasta, ktorego uroczy obraz na dlugo pozostanie w naszej pamieci

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 6 odwiedzający (54 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=