alek-ewa2
  USA - American Samoa
 


USA



Po opuszczeniu Hawaji, pozeglowalismy prosto na poludnie w strone Wysp Samoa, lezacych rowniez na srodku Pacyfiku, ale juz w jego poludniowej czesci



Zeby tam dotrzec musielismy oczywiscie przekroczyc rownik, co zawsze jest na statkach okazja do hucznych imprez zorganizowanych na czesc boga morz



Ktory jednak tym razem nie znecal sie nad tymi co pierwszy raz go przekraczali, ale sedziowal druzynom zlozonym z poszczegolnych grup zawodowych pracujacych na staku




Zabawa na calego, a najciekawsze bylo przeciaganie lin, ktore i my obserwowalismy z glownego pokladu



Probowalismy rowniez odkryc ta niewidzialna linie dzielaca nasza ziemie na dwie polowy, ale niestety morze bylo takie same z jednej i drugiej strony i nawet nie poczulismy kiedy znalezlismy sie juz na poludniowej czesci naszej planety



Za to wieczorem poczulismy, ze byla to specjalna okazja, bo byl to jeden z tych oficjalnych wieczorow



Kiedy trzeba troche ladniej sie ubrac



I oczywiscie zrobic kilka pamiatkowych zdjec


        Wyspy Samoa

Po kilku dniach w morzu dotarlismy wreszcie do Samoa Islands, ktore sa archipelagiem 14 wysp wulkanicznych znajdujacych sie w Polinezji, ale niestety politycznie podzielonych na dwie czesci, z czego ta zachodnia jest niepodleglym panstwem, a wschodnia nalezy do USA


    American Samoa

Swoje pierwsze kroki skierowalismy na niewielka wyspe Tutuila nalezaca do tzw American Samoa czyli bedaca terytorium amerykanskim


    Pago Pago

Naszym celem byla stolica tego terytorium Pago Pago, ktora usadowila sie na koncu glebokiej zatoki



Zatoki ktora tworzy jeden z najlepszych i najglebszych naturalnych portow na poludniowym Pacyfiku a takze jeden z najwiekszych na swiecie



Przy wejsciu do zatoki czekal na nas pomocniczy holownik, a na horyzoncie rysowala sie charakterystyczna sylwetka malej skaly wyrastajacej niedaleko brzegu



Wzdluz linii wybrzeza, u podnoza porosnietych tropikalna roslinnoscia gor, widoczne byly male osiedla ludzkie, a w chmurach ginal najwyzszy szczyt wyspy Matafao siegajacy 653 metry



A sceneria tego miejsca przypominala nam krajobrazy jakie podziwialismy na wyspie Bora Bora na Francuskiej Polinezji



W porcie zauwazylismy wiele statkow rybackich i nic dziwnego, bo w Pago Pago znajduja sie przetwornie rybne, glownie tunczykow i jest to podstawowy przemysl w Amerykanskim Samoa, w ktorym terytorium to nalezy do swiatowej czolowki



Po przycumowaniu do brzegu jeszcze przez chwile rozgladalismy sie po okolicy, aby zdecydowac co bedziemy robic w tym niewielkim miescie, ograniczonym z jednej strony wodami oceanu, a z drugiej stromymi gorami



Zachecajaco wygladala altanka widokowa na szczycie jednego z pagorkow gorujacych nad miastem, ale prawdopodobnie byloby to troche za duze obciazenie na nasze chore kolana



W sumie wiec po zejsciu na lad nie za bardzo wiedzielismy co ze soba zrobic



Na szczescie zauwazylismy powitalne plakaty, a przy nich zebrali sie przedstawiciele lokalnych firm turystycznych ofiarujacych swoje uslugi w organizacji krajoznawczych wycieczek



Skusilismy sie na jedna z nich i wkrotce popedzilismy na przejazdzke pozdrawiani przez usmiechnieta miejscowa ludnosc



Minelismy tez spora grupke dzieci idacych do szkoly, ubranych w szkolne mundurki



A to byl chyba budynek szkolny z charakterystyczna wiata bedaca miejscem spotkan



Najwiecej jednak na naszej drodze zauwazylismy budynkow koscielnych, jako ze Samoanczycy sa bardzo wierzacym i praktykujacym narodem i w 98% chrzescijanskim



W ramach jednak chrzescijanstwa wystepuje tam kilka odlamow tej religii



Najwiekszy procent jest kongregacjonalistow czyli wyznawcow wspolnoty kosciolow protestanckich, nastepni sa katolicy, mormoni i metodysci



Ale ktory budynek koscielny nalezal do ktorego wyznania tego nie jestesmy w stanie odroznic



Podczas naszej przejazdzki po wyspie dotarlismy az na jej wschodnie wybrzeze do miasteczka zwanego Leone, ktore bylo dawna stolica wyspy i gdzie w 1832 roku przybyl pierwszy angielski misjonarz John Williams



Wybudowany tam rowniez zostal w 1900 roku pierwszy chrzescijanski kosciol na American Samoa zwany Zion Church



W Leone zatrzymalismy sie na chwilke, ale z powodow zupelnie innych niz ogladanie historycznych budynkow koscielnych



Przystanelismy bowiem przy pomniku poswieconym ofiarom tsunami powstalego na skutek trzesienia ziemi jakie nastapilo w poblizu Samoa w 2009 roku



Miasteczko to zostalo zniszczone, a zginelo wtedy 11 osob, na ktorych czesc wzniesiono ten pomnik nazwany Garden of Healing, czyli Ogrod Uzdrowienia, majac oczywiscie na mysli stan emocjonalny po stracie bliskich osob



No a ze i to fizyczne zdrowie na wyspie jest bardzo wazne, widac po zdrowym wygladzie naszych lokalnych przewodniczek



Po krotkim postoju, podczas ktorego przygladnelismy sie rowniez typowym samoanskim budowlom, ruszylismy w powrotna droge



Wkrotce jednak znowu sie zatrzymalismy nad brzegiem morza



Juz teraz trudno sobie nam przypomniec jakie bylo znaczenie tego miejsca, ale przystawaly tam wszystkie grupy wycieczkowe, wiec musialo byc cos waznego



W kazdym razie miejsce bylo bardzo malownicze



A w dole pod nami klebily sie niesustannie bijace o brzeg fale morskie



Na szczescie nikt nie wpadl do wody, choc wybrzeze bylo troche nadwyrezone



  Za to pozujac z nasza mloda Samoanka mozna bylo tam pozbawic sie kompleksow co do wlasnego wygladu i tuszy



W dalszej powrotnej drodze zwrocilismy uwage na wioski przydrozne i bardzo skromny typ ich zabudowy



Wsrod ktorych wyroznialy sie i te bardziej malowniczo polozone



A to kolejny uroczy kosciol, a obok niego to prawdopodobnie rownie kolorowy budynek szkoly przykoscielnej



Ostatnim przystankiem podczas naszej wycieczki bylo miejsce gdzie zaczyna sie zatoka Pago Pago i gdzie ulokowala sie skala wystajaca z morza, ktora podziwialismy wczesniej ze statku



W oddali widoczny byl masyw gorski zamykajacy zatoke z drugiej strony



Sceneria rzeczywiscie piekna, wiec postanowilismy na to konto pobrodzic troche w bardzo czystych w tym miejscu wodach Pacyfiku



Co prawda zabraklo nam odwagi i kostiumow kapielowych zeby zanurzyc sie glebiej



Ale jak widac miejscowi nie mieli takich zahamowan i kapiele odchodzily jak sie patrzy



A na nas czekal juz nasz kolorowy autobus, wystrojony jak na procesje



I swoja budowa rowniez przypominajacy nam autobusy wycieczkowe na Bora Bora



Po powrocie do centrum Pago Pago ruszylismy na ulice miasteczka, a pierwsze co sie nam rzucilo w oczy to samochod policyjny, wspaniale dostosowany do rozmiarow tamtejszych obywaleli



Tuz obok znalezlismy muzeum zadedykowane kulturze i historii Amerykanskiego Samoa



A tradycyjne i co wieksze rzezby umieszczone byly rowniez na zewnatrz budynku



Po dalszych paru krokach marszu znalezlismy sie na ogromnym zielonym placu, ktory z trzech stron obstawiony byl straganami



Wiekszosc sprzedawanych rzeczy to byly pamiatki czekajace na turystow zagranicznych, zwlaszcza tych przybywajacych na statkach



A to widok z placu na nasza Aurore wystajaca spoza bardzo interesujacej budowli



Ktora byla siedziba parlamentu American Samoa zwana Fono, zbudowana w bardzo tradycyjnym samoanskim stylu w 1973 roku



Styl ten, zreszta bardzo orginalny,  mozna bylo rowniez znalezc w duzo mlodszych prywatnych domach mieszkalnych



Jeszcze bardziej tradycyjnie, ale w europejskim stylu, wygladal budynek koscielny, do ktorego wiodla nas glowna ulica



Byla to katedra katolicka po wezwaniem Sw Jozefa Robotnika zbudowana w 1959 roku



Byla ona jedyna katedra na American Samoa do czasu gdy w 1995 roku poswiecono druga katedre pod wezwaniem Sw. Rodziny, w najwiekszym miescie w Terytorium,  Tafuna



Ale wracajac do kosciola w Pago Pago, to choc skromnie urzadzony, widac w nim bylo zaangazowanie wiernych w jego wystroj, ktory sprawial bardzo sympatyczne wrazenie



Po opuszczeniu katedry uwage nasza zwrocil bardzo kolorowy budynek, rowniez stojacy przy glownej drodze i noszacy znak renomowanej i dobrze nam znanej firmy restauracyjnej



Dalismy sie wiec skusic na lody, ktore byly rownie papusne i ogromne jak mieszkancy tego kraju



Wracajac w strone portu znalezlismy wspanialy punkt widokowy skad udalo sie nam zrobic kilka pieknych fotografii



Na nasz wspanialy statek dominujacy na zatoce i pieknie odbijajacy sie swoja biela od ciemno zielonych lasow porastajacych gorskie zbocza



Wkrotce potem znalezlismy sie znowu na rozleglym, centralnym placu



Na ktorym wlasnie zaczeli jakis trening samoanscy chlopcy, tylko trudno powiedziec czy byli to sportowcy czy moze nowo zrekrutowani poborowi, ale tak czy inaczej sila w nich byla wielka



A to jeszcze raz widok na kolorowe kramy i wylaniajacy sie spoza nich statek



Idac dalej na przeciwna strone portu, napotkalismy ogromne znaki, nauczajace co nalezy robic w razie trzesienia ziemi



A takze ostrzegajace, ze jestesmy w obrebie zagrozonym potencjalnym tsunami i przypominajace jak w takim przypadku sie zachowywac



My mielismy jednak nadzieje, ze nic takiego nam nie grozi i spokojnie zawedrowalismy na brzeg zatoki



Skad wyraznie bylo widac waskie wyjscie na pelne morze



Mozna tam tez bylo przysiasc na chwilke i ugasic pragnienie zakupionym w miescie lokalnym piwem



Po krotkim odpoczynku ruszylismy jeszcze kawalek dalej, w strone calego rzedu bardzo ciekawych chat ustawionych w  parku nad brzegiem zatoki



Byly one zbudowane w stylu tradycyjnych domow samoanskich zwanych "fale", ktore pokryte byly strzecha lub drewniana klepka i zasadniczo nie posiadaly scian, a jedynie parawany z lisci



Te wieksze i bardziej reprezentacyjne nazywaly sie "faletele" czyli domy spotkan


        
Wymagaly one wiekszej precyzji wykonania i byly bogato zdobione rzezbami na podpierajacych dach slupach



Tradycyjnie cala konstrukcja zbudowana byla bez uzycia gwozdzi i zwiazana jedynie lina wykonana z "wlosow" orzecha kokosowego



Rzeczywiscie budowla ta byla godna podziwu i sprawiala niesamowite wrazenie, choc od zewnatrz troche przypominala nam chelm austriacki



"Fale" budowane byly na planie kolistym, albo owalnym i te najprostsze byly tylko zadaszona konstrukcja



W drodze powrotnej na statek zatrzymalismy sie jeszcze na chwile na plazy, gdzie lokalne dzieciatka zazywaly kapieli



A w tle nad zatoka dominowala jedna z kilku gor ja otaczajacych, majaca bardzo charakterystyczny ksztalt i zwana Rainmaker Mountains czyli gora produkujaca deszcz, jako ze zatrzymuje ona chmury deszczowe, dzieki czemu port Pago Pago ma najwiekszy roczny opad deszczu ze wszystkich portow swiata



Na koniec naszej pieszej wedrowki znalezlismy sie znowu przy statku



Wkrotce tez potem podazylismy na jego gorny poklad, zeby jeszce raz rozgladnac sie po okolicy



A gdzies tam pod nami zostalo male miasteczko, po ktorym niedawno chodzilismy



Poniewaz jednak do odplyniecia zostalo jeszcze troszke czasu, wiec choc na chwilke wyciagnelismy na lezakach strudzone nogi



Ale jak tylko statek zaczal odbijac zerwalismy sie szybko, zeby jeszcze raz popatrzec na ta egzotyczna wyspe



Powoli zostawiajac w oddali jej niezwykle dramatyczna scenerie, w ktorej ulokowalo sie Pago Pago



Dzien takze dobiegal juz konca, wiec swiatla nocne zaczely budzic sie do zycia



A w momencie kiedy opuszczalismy zatoke zrobilo sie juz dosyc ciemno i tylko waska linia tych swiatel dowodzila, ze na tym malym skrawku ladu miedzy morzem a gorami znajdowaly sie ludzkie osiedla

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 5 odwiedzający (40 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=