alek-ewa2
  Australia - Brisbane i Sydney
 


Australia



Nasza 6-cio tygodniowa podroz powoli dobiegala konca choc po opuszczeniu Rabaul zostalo nam do pokonania jeszcze 1800 mil morskich



Wkrotce zaczelismy plynac wzdluz brzegow Australii, a dokladniej Queenslandu, gdzie mielismy jeszcze jeden postoj


    Brisbane

Tym razem zatrzymalismy sie w pieknej stolicy tego stanu, Brisbane



Do ladu dotarlismy razem ze wschodem slonca, ktore niesmialo przedzieralo sie przez chmury



Potem czekala nas jednak jeszcze godzina podrozy w gore rzeki, ktora na szczescie jest wystarczajaco gleboka nawet dla duzych stakow



Odpowiednio wysoki jest rowniez podwojny most pod ktorym musielismy przeplynac, choc z daleka wydawaloby sie, ze sie nie zmiescimy



Niedlugo potem dobilismy do przystani i choc bylo jeszcze wczesnie i troche chlodno, to juz widac bylo ze zapowiadal sie piekny dzien



Co prawda zanim moglismy zejsc na lad minelo jeszcze troche czasu, ale nie spieszylismy sie zbytnio, bo w Brisbane bylismy juz kikakrotnie



Tym razem jednak do centrum miasta postanowilismy dostac sie nie autobusem, ale promem, ktory kursowal z portu



Wkrotce tez ruszylismy w droge zostawiajac  za soba statek, ktory swoja wielkoscia dorownywal nowoczesnym blokom rosnacym na brzegu i z tej perspektywy byl rowniez duzo wyzszy niz most pod ktorym przeplynelismy



Podroz promem byla bardzo przyjemna, a widoki naprawde ladne, poniewaz nad rzeka powstawaly piekne i nowoczesne dzielnice



Po okolo pol godzinnej jezdzie dotarlismy w okolice centrum miasta, ktore ulokowalo sie na cyplu wcinajacym sie ostro w opasujaca go rzeke



Najpierw jednak musielismy przeplynac pod zabytkowym juz mostem z 1940 roku zwanym Story Bridge, ktory jest najdluzszym wspornikowym mostem w Australii



Potem minelismy zagubiony wsrod wyrastajacych wokolo wiezowcow stary budynek urzedu celnego



  A nastepnie trzeba bylo ostro zakrecic przy ogrodzie botanicznym, ktory znajdowal sie na samym koniuszku cypla



Wkrotce potem przeplynelismy pod kladka wiodaca z ogrodu botanicznego w strone muzeum morskiego znajdujacego sie na poludniowym brzegu Brisbane River



Na tym samym brzegu wysiedlismy i my, tylko kawalek dalej w miejscu zwanym South Bank Parkland, ktory jest przepieknym rekreacyjnym terenem zawierajacym nawet sztuczne laguny i plaze



Poniewaz jednak bylismy juz tam wielokrotnie, wiec teraz tylko przespacerowalismy sie tropikalna dzungla wyrosla na brzegu



Docierajac do tzw Nepal Peace Pagoda, ktory to obiekt wystawiony zostal przez krolestwo Nepalu na swiatowe Expo 1988 zorganizowane w Brisbane na tym terenie



Jest to jeden z trzech takich obiektow wzniesionych poza Nepalem i jedynym zagranicznym eksponatem pozostalym po Expo



Zupelnie inny obraz malowal sie po drugiej stronie rzeki, gdzie w gore piely sie nowoczesne wiezowce, a opasujace je kilka lini autostrady musialy znalezc dla siebie miejsce na rzece



Aby nacieszyc sie tym wspanialym widokiem podeszlismy jeszcze troche dalej az za most Victorii, ktorym potem mielismy przejsc na druga strone



Wkrotce tez znalezlismy sie na nim i ruszylismy w strone centrum



Teraz juz z gory moglismy podziwiac nowoczesne rozwiazanie pedzacych przez miasto autostrad



Natomiast przy zjezdzie z mostu zachowala sie jedna z historycznych budowli w miescie, ktora jest dawny budynek Treasury czyli Urzedu Skarbu Panstwa z przelomu XIX i XX wieku, zamieniony obecnie na kasyno



Idac dalej wchodzi sie na glowny deptak Brisbane, na ktorym znalezlismy kilka ciekawych obiektow



Bedacych produktem jakiegos pomyslowego artysty



Po krotkim spacerze dotarlismy na plac przy ktorym stoi miejski ratusz, oddany do uzytku w 1930 roku i uwazany za jeden z najwspanialszych budynkow miasta



Byl on kiedys najwyzszym budynkiem w Brisbane, a jego strzelista wieza zbudowana na wzor wiezy sw Marka w Wenecji siega 91 metrow



Przy tym samym placu przycupnal rowniez inny zabytkowy i bardzo uroczy budynek z 1889 roku, bedacy kosciolem Metodystow, a obecnie nalezacy do Zjednoczonego Kosciola

 

Po dalszym krotkim marszu dotarlismy do kolejnego historycznie wygladajacego budynku, gdzie miescila sie informacja turystyczna, do ktorej postanowilismy zagladnac



Zupelnie nie spodziewalaismy sie jednak tego co zastaniemy w srodku


 
Okazalo sie bowiem, ze byl to zabytkowy budynek dawnego kina zwany Regent Theatre, jedyny w swoim rodzaju w Queensland


 
A zbudowany on zostal na wzor kinowych palacow z Hollywood, ktore powstawaly w latach 1910-1940



  I charakteryzowaly sie luksusowym wystrojem wnetrza, ktore moglismy i my dzis podziwiac



Idac dalej wzdluz glownych ulic trafilismy na maly kosciol Wszystkich Swietych zagubiony wsrod nowoczesnej zabudowy miasta, ktory okazal sie najstarszym kosciolem anglikanskim w Brisbane



Obecny budynek tego kosciola pochodzi z 1869 roku i zbudowany zostal w neogotyckim stylu



Tuz obok niego wyrosla duzo bardziej okazala swiatynia, katedra Sw Jana, ktora jest drugim co do wieku anglikanskiem kosciolem Brisbane



Tyle ze ze wzgledow finansowych jej budowa trwala ponad 100 lat od 1906 do 2009 roku



Inna ciekawostka kosciola jest fakt, ze jest to jedyny istniejacy na polkuli poludniowej budynek z kamiennym lukowym sklepieniem



Po chwili podziwiania tej wspanialej konstrukcji ruszylismy jeszcze dalej



I wkrotce trafilismy do chinskiej dzielnicy, ktora stanowila wlasciwie tylko jedna uliczka zamknieta dla ruchu samochodowego



Tak czy inaczej, prowadzila do niej piekna chinska brama ze strzegacymi jej typowymi chinskimi lwami



Wzdluz bardzo schludnej i czystej uliczki znalazly dla siebie miejsce typowe chinskie sklepy i restauracje



Znalezlismy tam tez taka wspaniala rybe, bedaca produktem chinskiej sztuki



Z Chinatown ruszylismy juz w droge powrotna, zatrzymujac sie tylko na chwile przy starym Customs House czyli Urzedzie Celnym, bedacym kolejnym historycznym budynkiem wpisanym na liste zabytkow



Zostal on zbudowany w latach 1886 -1889 podczas gdy Queensland byl jeszcze kolonia brytyjska i mial zastapic orginalny, duzo mniejszy urzad celny



Oczywiscie jako urzad celny pobierajacy cla od statkow wplywajacych do portu, stanal on nad brzegiem rzeki, nad ktorym i my sie wkrotce znalezlismy



Teraz port przeniesiony jest dalej w strone ujscia rzeki do morza, a nabrzeze wyglada zupelnie inaczej i prawdopodobnie duzo ladniej



Wiec spacer tamtedy jest naprawde bardzo przyjemny, a co najwazniejsze odplywal stamtad prom, ktorym zamierzalismy wrocic na statek


Jeszcze tylko jedno spojrzenie na Story Bridge i gorujacy nad nim najwyzszy w tym czasie budynek w Brisbane - Infinity Tower (249 m) zbudowany i nalezacy do firmy Meriton wynajmujacej apartamenty mieszkalne



No a potem po polgodzinnej jezdzie znowu znalezlismy sie w porcie, gdzie czekal na nas statek



I tu spacer wzdluz nabrzeza byl bardzo przyjemny



A w przydroznych rabatkach znalezlismy nawet bardzo ciekawe drzewa, do ktorych jednak lepiej bylo sie nie zblizac ze wzgledu na ich nietypowe, kolczaste pnie



No a to juz widok z pokladu statku na oddalone o kilkanascie km centrum Brisbane



Patrzac zas w druga strone udalo sie nam jeszcze uchwycic ostatnie poblaski zachodzacego za pobliskie wzgorze slonca



Przekonalismy sie rowniez, ze jednak wyrosle na brzegu budynki mieszkalne bija nas wysokoscia, choc i tak z gornego pokladu mozna bylo zerknac w okna wiekszosci mieszkan na gornych pietrach



Poniewaz nasze odplyniecie jakos sie przeciaglo, wiec zmrok zastal nas jeszcze w porcie, co tez mialo swoj urok, bo przybral on zupelnie inne oblicze



Pieknie oswietlony byl rowniez most, pod ktorym wiodla nasza trasa



Wkrotce tez zostawilismy go za soba, choc jeszcze dosc dlugo jego swietlista linia rysowala sie na horyzoncie



Natomiast z przodu czekala na nas zupelna ciemnosc i jedynie kolorowe bojki wskazywaly nam bezpieczna droge w pelne morze



Na morzu spedzilismy ostatni dzien naszego rejsu



A czas urozmaicalismy sobie spacerami po pokladzie



Tam tez doczekalismy ostatniego zachodu slonca



Ktore zostawilo po sobie tak pieknie zabarwione niebo, ze byl to jeden z najbardziej malowniczych obrazkow jakie widzielismy
 
    Sydney

Nastepnego dnia doplywalismy juz do Sydney, czyli konca naszej podrozy



Jak zwykle dotarlismy tam duzo przed wschodem slonca, wiec miasto dopiero budzilo sie do zycia



Przycumowalismy przy glownym porcie pasazerskim, wiec znowu moglismy z pokladu podziwiac piekna opere sydnejska



A takze coraz wyrazniej rysujacy sie na tle rozowego nieba sydnejski most



Goscie w luksusowym hotelu znajdujacego sie tuz pod nim napewno jeszcze pograzeni byli w glebokim snie



Tak samo zreszta jak najstarsza dzielnica Sydney - The Rocks



Najbardziej zwykle oblegany poklad rowniez wygladal jak wymarly, choc wiekszosc pasazerow juz byla na nogach



Niestety bowiem skonczyla sie juz nam tak jak i wszystkim innym dziadkom, nasza piekna przygoda i chcac nie chcac trzeba bylo wracac do domu, po cichu tylko liczac, ze to nie ostatnia taka podroz i przed nami jeszcze wiele rejsow w rownie egzotyczne czesci swiata



Co zreszta spelnilo sie i to nie w tak dalekiej przyszlosci, a do tego jeszcze na tym samym pieknym statku


 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (13 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=