alek-ewa2
  Japonia - Yokohama, Tokyo
 


Japonia



Yokohama to juz ostatni port, do ktorego zawitalismy w Japonii


                    Yokohama

Miasto to jest drugim co do wielkosci w tym kraju, ale czesto liczy sie go w polaczeniu z Tokyo i wtedy cala ta aglomeracja zajmuje nie tylko pierwsze miejsce w Japonii, ale takze i na swiecie



Yokohama jest takze najwiekszym japonskim portem morskim, choc to stosunkowo mlode miasto, bo powstalo dopiero w 1858 roku z polaczenia dwoch niewielkich wiosek Jokohama i Kanagawa



A lezy ona w srodkowej czesci wyspy Honshu, na zachodnim wybrzezu zatoki Tokyo Bay i u ujscia rzeki Tsurumi



Na brzegu co prawda nikt nas nie wital, ale w budynku portowym natknelismy sie na tradycyjne japonskie elementy



Po wyjciu ze statku nie zabawilismy jednak w Jokohamie zbyt dlugo i od razu ruszylismy na poszukiwanie stacji z ktorej odjezdzaja oslawione pociagi Shinkansen, bedace pierwszymi na swiecie szybkimi pociagami, ktore juz od 1964 roku pedza po Japonii



Nie bylo to latwe, bo lokalni ludzie uzywaja raczej normalnych i tanszych pociagow do poruszania sie po aglomeracji miejskiej, ale w koncu udalo sie nam dotrzec na odpowiedni dworzec i w zawrotnym tempie ruszylismy na spotkanie z Tokyo


    Tokyo

Tokyo jest najwiekszym miastem Japoni a takze jej stolica od 1869 roku, kiedy to tez uzyskalo swoja obecna nazwe znaczaca wschodnia stolica, jako ze orginalnie miasto to zwalo sie Edo



Po krotkiej jezdzie oslawionym Shinkansenem dotarlismy na glowna stacje w Tokyo, gdzie postanowilismy troche rozejrzec sie dookola



Przede wszystkim zas zapoznalismy sie troche dokladniej z rozplanowaniem metra, ktore bylo nam potrzebne do poruszania sie po tym ogromnym miescie



Wiadome bylo ze przez te kilka godzin czasu jakie mielismy, nie zobaczymy zbyt wiele, wiec skoncentrowalismy sie na najblizszych okolicach dworca glownego, znajdujacego sie w srodkowej czesci powyzszego planiku



Zeby jednak od razu zobaczyc cos wiecej, swoje pierwsze kroki skierowalismy na wieze zwana Tokyo Tower, ktora dosc wyraznie odbijala sie od otaczajacych ja budynkow i to nie tylko wysokoscia, ale rowniez swoim kolorytem dostosowanym do obowiazujacych przepisow bezpieczenstwa


       
Zbudowana ona zostala w 1958 roku jako wieza zarowno telekomunikacyjna jak i obserwacyjna, a swoja wysokoscia siegajac 332,9 metrow, przewyzsza wieze Eiffla, na ktorej wzor zostala skonstruowana



Posiada ona dwa punkty obserwacyjne, z ktorych glowny znajduje sie na wysokosci 150 metrow



Obejrzec z niego mozna piekna panorame tego wielkiego miasta



Choc z tej wysokosci najlepiej widoczne sa te blizsze dzielnice Tokyo



Wsrod wielkich budynkow udalo sie nam tez wypatrzec jakas pobliska swiatynie zanurzona w zielonym i stosunkowo dosc duzym ogrodzie



A dzieki szklanej podlodze moglismy sie rowniez przyjrzec temu co bezposrednio pod nami



Po obejsciu dookola platformy widokowej ruszylismy dalej w gore, winda z lustrzanym dachem, z ktorej okien moglismy podziwiac migajaca przed naszymi oczami pomaranczowa konstrukcje wiezy



Wkrotce tez dotarlismy na gorny punkt obserwacyjny, ktory co prawda byl duzo mniejszy, ale za to polozony 100 metrow wyzej na wysokosci prawie 250 metrow



Stamtad widok byl rzeczywiscie bardzo rozlegly i ciagnal sie w nieskonczonosc



Tyle ze troche bylismy zaskoczeni ogolnym obrazem miasta jaki sie nam ukazal



Wydawalo sie nam ze bedzie to las wiezowcow siegajacych wysoko w gore



A okazalo sie, ze jest ich co prawda coraz wiecej, ale wyrastaja bardziej jako pojedyncze bloki niz jednolita calosc



I poprzedzielane sa mniejszymi domami, zielonymi ogrodami oraz obiektami sportowymi



Dopiero patrzac dalej w wielkim zblizeniu, choc niestety pod slonce, udalo sie nam wypatrzec chyba najbardziej nowoczesna dzielnice drapaczy chmur pnacych sie wysoko w gore



Po zejsciu z wiezy skierowalismy sie do znajdujacej sie niedaleko najslynniejszej w Tokyo luksusowej dzielnicy sklepowej, Ginza



Powstala ona w XVI wieku na wysuszonych bagnach , ale jej nazwa pochodzi z pozniejszych czasow, kiedy to miedzy 1612 a 1800 rokiem znajdowala sie tam mennica srebrnych pieniedzy, a dokladne tlumaczenie mennicy srebra na japonki jezyk to wlasnie Ginza



Po dewastujacym pozarze w 1872 roku, zaczeto budowac tam murowane budynki i Ginza  przyjela bardziej europejski charakter, ale jej przeksztalcenie sie w swiatowej klasy centrum handlowe i kulinarne zaczelo sie po wielkim trzesieniu ziemi w 1923 roku, ktore zniszczylo Tokyo, Yokohame i okolice



Obecne tamtejsze budowle maja coraz bardziej nowatorski wyglad i niektore wygladaja jak po trzesieniu ziemi



A wiele z nich miesci w sobie ekskluzywne sklepy nalezace do najbardziej na swiecie renomowanych firm



Znalezlismy tam jednak i cos bardziej tradycyjnego w postaci teatru Kabuki-za, ktory swoimi poczatkami siega konca XIX wieku



Niestety by on kilkakrotnie niszczony przez pozary, trzesienia ziemi oraz wojny, zawsze jednak zostawal rekonstruowany, a jego najnowszy gmach pochodzi z 2013 roku i podobno jest on odporny na trzesienia ziemi



Dzisiejsza wspaniala barokowa architektura teatru oparta jest na jego wersji z 1924 roku



I tradycyjnie nie zabraklo w nim takze miejsca na mala swiatynie Shinto shrine



Wracajac na nowoczesne aleje przecinajace Ginzo trafilismy na pomnik pieska ze szczeniakami, ktory zostal opuszczony, ale na szczescie Chirori zostala ocalona i stala sie pierwszym w historii Japoni psem terapeutycznym, opiekujacym sie osobami starszymi i uposledzonymi



I jeszcze jedno spojrzenie na ulice nowoczesnej Ginzy



Razem z jej nie mniej nowoczesnie wygladajacymi toaletami publicznymi



No a na koniec naszej wedrowki po tej pieknej dzielnicy zatrzymalismy sie jeszcze na chwilke w jej centralnym punkcie, przed historycznym budynkiem zwanym Ginza Wako zbudowanym w 1932 roku, ktory ma wkomponowana w siebie stojaca tam wczesniej wieze zegarowa, a w ktorym mieszcza sie eleganckie sklepy firmowe Seiko, glownie z bizuteria i  luksusowymi zegarkami
,



Kolejnym miejscem ktore mielismy wielka ochote zobaczyc w Tokyo byl palac cesarski, ktory znajdowal sie w krolewskich ogrodach rowniez w tej czesci miasta



Wkrotce tez dotarlismy na brzeg fosy okalajacej ogrody



  Tuz przy niej wyrastaly nowoczesne wiezowce gorujace nad zielonym parkiem



A to wlasnie caly ich szereg ustawiony naprzeciwko wejscia do krolewskich ogrodow, ktorych ta czesc zwala sie Wschodni Ogrod



  Kontrastowala z nimi brama wejsciowa, ktora  przywitala nas w duzo bardziej tradycyjnym stylu



Teren ogrodow nalezal kiedys do ogromnego kompleksu zamkowego Edo Castle, ktory byl siedziba najpotezniejszych shogunow Tokugawa praktycznie rzadzacych Japonia w latach 1603 - 1867



Niestety nie ocalal zaden z glownych budynkow palacu i jedynie pozostalo kilka budynkow strazniczych



Stoja tez ogromne sciany murow obronnych wzdluz ktorych prowadzi droga do parku



Idac jego szerokimi alejami probowalismy sie dowiedziec jak mozna dostac sie pod obecny palac cesarski



Po dlugim bladzeniu i przedreptaniu paru kilometrow dowiedzielismy sie, ze niestety nie ma tamtedy przejscia dla normalnych smiertelnikow



No a zeby sie jakos dostac pod glowny wjazd do obiektow palacowych trzeba wyjsc ta sama brama, ktora weszlismy



Troche to trwalo zanim sie tam znowu znalezlismy, ale nie zrezygnowalismy z dalszego marszu



I dzielnie ruszylismy wzdluz obronnej fosy



Podziwiajac przy okazji urocze straznice zabezpieczajace dostep do terenow zamkowych



Po dalszej chwili szybkiego spaceru, nowoczesne miasto zniknelo gdzies w oddali, a my dotarlismy do ogromnego parku zwanego Kokyo Gaien, obsadzonego dwoma tysiacami japonskich czarnych sosen



Wzdluz niego zas  wiodla bardzo szeroka droga, a moze nawet jeszcze szersza



Park ten zlokalizowany jest naprzeciwko wjazdu na tereny palacowe



Na ktore prowadzi kamienny most bedacy najslawniejszym i najczesciej fotografowanym mostem w calej Japonii



Jest on uzywany tylko podczas specjalnych okazji, a obecna jego wersja jest rekonstrukcja z 1964 roku



Z tylu za nim, kolejny most, ale wykonany z metalu prowadzi juz bezposrednio do glownej bramy palacowej, widocznej lepiej na poprzednim zdjeciu



Natomiast na srodku placu przed glownym wjazdem do cesarskiego palacu stoi pomnik z brazu XIV wiecznego samuraja Kusunoki Masashige, ktory walczyl o odebranie wladzy shogunom i przywrocenie potegi krolewskiej, co dzieki niemu udalo sie uczynic, ale tylko na 3 lata



Po chwili krazenia po tym centralnym miejscu Tokyo, trzeba bylo ruszac w droge powrotna



Tym razem idac w strone stacji wybralismy duzo spokojniejsza i do tego zacieniona uliczke



Ktora zaprowadzila nas na bardzo uroczy skwerek, na ktorym mozna bylo troche odetchnac



Wkrotce jednak potem dotarlismy do glownei stacji kolejowej w Tokyo, ktora zachowala swoj stary styl z czasow jej otwarcia w 1914 roku



No i juz zwyczajnym pociagiem popedzilismy z powrotem do Yokohama

 
    Yokohama

Tam aby do konca wykorzystac nasz czas, postanowilismy wysiasc w Chinskiej Dzielnicy, znajdujacej sie niedaleko portu



Przywabiajacej rzesze turystow swoim kolorytem, tanimi sklepami oraz tradycyjnymi restauracjami



Po krotkim marszu jej glowna uliczka dotarlismy do najbardziej malowniczego obiektu znajdujacego sie na niej



Byla to oczywiscie chinska swiatynia mieniaca sie wszystkimi kolorami teczy, a poswiecona chinskiemu bogowi dobrych interesow i dobrobytu



Jak we wszystkich chinskich swiatyniach znalezlismy przed nia typowa sciane ze smokami



A przepieknie zdobiona brama prowadzaca do wejscia wygladala od wewnatrz jeszcze bardziej kolorowo



Po zapaleniu kadzidel, w specjalnie na nie przygotowanych wazach stojacych przed swiatynia



Zerknelismy jeszcze do rownie pieknie udekorowanego i bajecznie kolorowego jej srodka



No a potem znowu zaglebilismy sie w malownicze uliczki tej najwiekszej w Japonii i podobno takze Azji chinskiej dzielnicy, ktora powstala po tym jak Japonia w 1859 roku otworzyla sie na rynki zagraniczne i przyjela do siebie wielu chinskich emigrantow



A to jedna z bocznych bram, do ktorej dotarlismy podczas naszego spaceru



Po chwili znowu jednak wrocilismy do tej najbardziej eleganckiej czesci, ktora powoli zaczela nabierac jeszcze wiecej koloru dzieki wlaczajacym sie neonom i swiatlom ulicznym



Niestety my nie zostawalismy tam na nocleg, wiec wkrotce musielismy pozegnac sie z ta bardzo egzotyczna dzielnica Yokohamy



Jeszcze tylko zaopatrzylismy sie w trunki na droge i ruszylismy w strone portu



Po drodze trafilismy na niewielki skwerek, gdzie nasze odbicie w stojacych tam szklanych slupkach wcale nie wyszlo takie pokrecone jak zwykle, a poniewaz jest to jedno z niewielu naszych wspolnych zdjec, wiec chetnie je zachowalismy



Koncowe chwile jakie nam zostaly, przeznaczylismy na spacer wzdluz nabrzeza, gdzie w parku wiele osob wypoczywalo po trudach upalnego dnia



W oddali wypatrzylismy nasz statek cierpliwie czekajacy chwili odplyniecia



A jeszcze dalej rysowaly sie kontury wspanialych budowli pieknej portowej dzielnicy Yokohamy



Po drugiej zas stronie dominowal ogromny most odgradzajacy miasto od wyjscia na morze



Powoli robilo sie coraz ciemniej i diabelskie kolo zaczelo mienic sie wszystkimi kolorami teczy



Nadszedl wiec czas powrotu na statek, do ktorego prowadzila bardzo ciekawa droga wzdluz oswietlonych scian



Zaprowadzila ona nas na dach portowego budynku, ktory pokryty byl drewniana podloga i stanowil jakby platforme widokowa



Z ktorej moglismy podziwiac najwieksze okoliczne atrakcje w postaci diabelskiego kola i Yokohama Tower - drugiego pod wzgledem wysokosci budynku w Japonii



A pod nami znajdowal sie parking i przystanki autobusowe dla przybywajacych do portu



  A to juz widok ze statku, na ktorym zameldowalismy co prawda na czas, ale
juz jako ostatni pasazerowie




Bo ciezko nam bylo sie bowiem rozstac z tym naprawde pieknym miastem



Ktore zegnalo nas wspaniala iluminacja swiatel, zapraszajac do ponownego przyjazdu




W drodze powrotnej oplynelismy malenka wyspe wulkanicznego pochodzenia, Iwo Jima, zagubiona w bezmiarze Pacifiku, ktora byla miejscem nabardziej intensywnych i krwawych walk w wojnie o Pacifik w 1945 roku



Najpierw na horyzoncie ukazal sie najwyzszy szczyt wyspy Mt. Suribachi wysoki na 160 m npm



A potem cala wyspa, ktora po pol roku bombardowan i ostrzalu artylerii okretowej, atakowalo 110 000 amerykanskich zolnierzy, przy wsparciu lotnictwa i marynarki wojennej, a bronilo jej jeszcze przez 5 tygodni, 21 000 Japonczykow z ktorych ujeto tylko 216



Amerykanskie straty wyniosly 26 000 zolnierzy zabitych lub rannych i byly bezsensowne, jako ze wyspa nie miala zadnego strategicznego znaczenia.



Aktualnie na jej plaskiej czesci znajduja sie japonskie obiekty militarne, a morze wzdluz plazy zaslane jest wrakami okretow



Po zwrocie pozostawilismy Iwo Jime wraz z jej bunkrami i 18 km tuneli obronnych za rufa, zegnajac odbice Mount Suribachi w lustrzanych szybach statku



Wyspa jeszcze dlugo byla widoczna za naszym spienionym kilwaterem, az w koncu zniknela gdzies w dali



  No a my podczas kolejnych dni na morzu zajelismy sie tym co zawsze, a wiec podziwianiem zachodow slonca i degustowaniem oferowanych nam przysmakow

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 4 odwiedzający (66 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=