alek-ewa2
  Chiny - Hong Kong 1
 


Chiny


Po wyplynieciu z Kota Kinabalu, kilka dni spedzilismy na morzu przekraczajac South China Sea, a kierowalismy sie w strone Hong Kongu, bedacego naszym kolejnym celem


    Hong Kong

Hong Kong nalezacy obecnie do Chin jako specjalny region administracyjny, jest jednym z najbardziej zaludnionych miast na swiecie i charakteryzuje sie rekordowa iloscia wiezowcow



Wplywalismy do niego juz po raz drugi, wiec wiedzielismy, ze droga wzdluz ciesniny Portu Wiktorii, jednego z najglebszych portow swiata, trwa ponad godzine i jest bardzo atrakcyjna



Nic wiec dziwnego, ze zerwalismy sie juz o swicie, aby jeszcze raz byc naocznymi swiadkami tego momentu



Wkrotce potem jak wplynelismy na ciesnine odgradzajaca lad staly od glownej wyspy miasta, ukazaly sie nam pierwsze drapacze chmur



A po chwili ujrzelismy przed nami cala ich linie, okupujaca brzegi nalezace do wyspy zwanej Hong Kong Island



Powoli zblizalismy sie do tych pierwszych wiezowcow charakteryzujacych sie wielka smukloscia i pnacych sie wysoko w gore



Od strony ladu stalego czyli Kowloon rowniez powstal ich caly las, ale nad samym brzegiem wypatrzylismy tez jakas tradycyjniej wygladajaca wioske, w ktorej prawdopodobnie mieszka najwieksza biedota



Plynac dalej minelismy maly porcik jachtowy, nad ktorym gorowaly kolejne strzeliste bloki



Rowniez na wodzie znalazla dla siebie miejsce droga szybkiego ruchu, ktorej nie sposob bylo zmiescic na ladzie



I ktora szerokim pomostem biegla u stop kolejnych budynkow mieszkalnych



Patrzac natomiast do przodu, ukazaly sie nam oszklone biurowce wsrod ktorych wyroznial sie do niedawna najwyzszy wiezowiec Hong Kongu o wysokosci 416 metrow, mieszczacy Miedzynarodowe Centrum Finansowe



  Natomiast miedzy innymi drapaczami chmur udalo sie nam wypatrzec charakterystyczny budynek osrodka turystycznego z platforma widokowa, znajdujacy sie na szczycie wzgorza Wiktorii


 

Z kolei u ich podnoza w wode wcinal sie nowoczesny obiekt centrum konferencyjnego



Po drugiej zas stronie powoli mijalismy bryle centrum kulturalnego i stojaca przed nim stara wieze zegarowa, za ktorymi znajdowalo sie nabrzeze, do ktorego zmierzalismy



A to juz cala wspaniala panorama centralnej czesci Hong Kong Island



Ktora moglismy sie cieszyc do woli, poniewaz naprzeciwko tej niesamowitej linii wybrzeza znajdowal sie port dla statkow pasazerskich, do ktorego wlasnie skrecalismy



Nad jego niskimi zabudowaniami dominowal z kolei obecny najwyzszy wiezowiec Hong Kongu, mierzacy 484 metry i bedacy siedziba miedzynarodowego centrum handlowego



Niedaleko naszego nabrzeza znajdowala sie przystan dla promow kursujacych miedzy Kowloon a Hong Kong Island



Wkrotce i my sie tam znalezlismy, jako ze postanowilismy przeprawic sie na druga strone



Przeprawa na wyspe obslugiwana jest przez firme promowa Star Ferry, zalozona w 1888 roku i przewozaca 26 milionow pasazerow rocznie



Niezwykly ksztalt i konstrukacja tych promow pochodzi z poczatku XX-tego wieku a kolorowa szata jaka zdobi niektore z nich to juz wymysl wspolczesny



Co prawda nasz prom nie byl tak kolorowy, ale najwazniejsze, ze szybko przewiozl nas na drugi brzeg, do centralnej przystani wyspy, ktorej glowny budynek odbudowany zostal na wzor historycznej przystani z poczatkow XX wieku



Z kolei tuz obok budowany jest park rekreacyjny, w ktorym juz stoi jego najwazniejsza atrakcja, jaka jest kolo widokowe zwane Hong Kong Observation Wheel o wysokosci 60 metrow



My jednak zaplanowalismy na ten dzien wycieczke na druga strone wyspy, wiec ruszylismy na poszukiwanie autobusu, ktory nas tam dowiezie



Po chwili bladzenia wewnatrz dzungli nowoczesnych budowli, zawedrowalismy na sliczny skwerek



Otoczony szklanymi drapaczami chmur, wsrod ktorych byl tez ten drugi co do wysokosci



I tam dopiero jakas dobra dusza, nie dosc ze zrobila nam wspolne zdjecie, to jeszcze skierowala nas do podziemnego przystanku autobusowego


    Aberdeen

Wkrotce tez ruszylismy w droge, w strone jednego z ciekawszych miejsc na wyspie, a mianowicie do starej rybackiej wioski Aberdeen



Ktora na starych zdjeciach wygladla bardzo egzotycznie i tradycyjnie



Jakiez jednak bylo nasze zdziwienie, kiedy obecna wioska okazala sie wcale nie taka mala



  A dookola nas wyrastaly rownie wysokie wiezowce jakie widzielismy w centrum



Co prawda widac bylo, ze miejsce to stara sie utrzymac swoj tradycyjny wyglad



Ale dopiero po zejsciu nad sam brzeg zatoki znalezlismy elementy dawnego Aberdeen



Ktorego chyba najwieksza atrakcja byly malowniczo wygladajace male przystanie zbudowane w typowo chinskim stylu



W sumie bylo to bardzo ciekawe miejsce gdzie wsrod pnacych sie go gory
wysokosciowcow utrzymala sie ta barwna historyczna enklawa




Ktora byla nie mniej ruchliwa niz centrum miasta, poniewaz po zatoce plywaly dziesiatki lodzi, z ktorych czesc byla lodziami rybackimi, czesc turystycznymi, a jeszcze inne sluzyly za mieszkania  



Poczatkowo swoja wizyte mielismy ograniczyc do spotkania z tamtejsza historia i tylko przez chwile rozgladnac sie dookola



Ale w koncu dalismy sie skusic jednemu z przewoznikow, ktory tak za nami plywal, ze zdecydowalismy sie na krotka przejazdzke tym tradycyjnym chinskim sampanem



Cala lodke mielismy tylko dla siebie, a Chinczyk byl tak sympatyczny, ze bylismy bardzo zadowoleni z tej wyprawy



A jedyne czego zalujemy, to ze nie kupilismy tych typowych dla tego terenu i bardzo twarzowych kapeluszy, ktore jednak wtedy wydawaly sie nam bardzo niewygodne do transportu


Wedrowka po porcie okazala sie bardzo ciekawa, choc nie taka prosta, bo lawirowanie miedzy wszystkimi jednostami plywajacymi jakie znajdowaly sie na wodzie wcale nie bylo latwe



Droge zagradzaly nam bowiem nie tylko lodzie rybackie



Ale takze plywajace domosta



Oraz szereg innych lodek i lodeczek roznorodnej wielkosci, ksztaltu i wieku, a sluzacych roznemu przeznaczeniu



W koncu jednak po wielu slalomach dotarlismy do glownej atrakcji tego miejsca, a mianowicie plywajacych restauracji zwanych Jumbo Kingdom, z ktorych ta mniejsza nazywa sie Tai Pak Floating Restaurant



Natomiast druga o nazwie Jumbo Floating Restaurant uznana jest za najwieksza na swiecie plywajaca restauracje i zbudowana zostala na wzor chinskiego krolewskiego palacu



Jest ona wysoka na 3 pietra i zawiera w sobie nie tylko kilka osobnych restauracji serwujacych tradycyjne chinskie potrawy, ale takze i sklepy oraz jeszcze jakies inne atrakcje



Niestety na zatrzymanie sie tam nie moglismy sobie pozwolic, wiec wkrotce wrocilismy na brzeg



Gdzie jeszcze przez chwile pospacerowalismy wzdluz eleganckiego nabrzeza



Podziwiajac ta piekna kompozycje nowoczesnosci z historia i tradycja



A potem podeszlismy na przystanek autobusowy i ruszylismy dalej


    Stanley

Kolejnym miejscem, ktore chcielismy odwiedzic byla bowiem nastepna miescina wyszczegolniona na liscie atrakcji wyspy, Stanley



Stanley to tym razem naprawde niewielkie miasteczko malowniczo polozone u podnoza najbardziej na poludnie wysunietego polwyspu Hong Kong Island



Podobno jego najwieksza atrakcja sa tamtejsze markety, do ktorych prowadzi jedna z glownych ulic miasta



Podazylismy wiec tam i my i nawet przewedrowalismy to miejsce w calosci, ale po polgodzinnym bladzeniu miedzy straganami z ulga wyrwalismy sie na zewnatrz



A droga zaprowadzila nas do niewielkiego parku, przy ktorym stala mala chinska kapliczka



Park ulokowany byl nad zatoka i z jednej strony widac z niego bylo mala bezludna plazyczke



Natomiast po przeciwnej stronie zaczynal sie szeroki bulwar nadmorski, ktory az zachecal do spaceru



Ruszylismy wiec wzdluz niego naokolo zatoki, zatrzymujac sie jednak co chwilke, na podziwianie pieknej scenerii tego miejsca



W koncu dotarlismy do centralnego punktu promenady, gdzie pojawily sie coraz wieksze tlumy ludzkie



Ale nic dziwnego bo miejsce to pelne bylo uroczych restauracji i kawiarni i sprawialo wrazenie europejskiej miejscowosci wypoczynkowej, zwlasza ze okoliczne budynki wcale nie probowaly siegac chmur, zachowujac zupelnie przyzwoita wysokosc



Idac dalej moglismy podziwiac malownicze lodki zakotwiczone w zatoce



A wielkie kupy kamieni usypane na brzegu chronily je od niszczacej dzialalnosci fal morskich



Dodatkowa atrakcja tego miejsca bylo szerokie i zadaszone molo, umozliwiajace dalsze widoki i odpoczynek od slonca



Kawalek zas dalej usadowil sie jeden z najstarszych ocalalych budynkow Hong Kongu zwany Murray House, ktory zbudowany byl w 1844 roku jako kwatera oficerska w glownej czesci wyspy



Musial on jednak ustapic szalonej ekspansji nowoczesnego miasta i w 1982 roku zostal rozebrany cegielka po cegielce, a w 2001 roku znalazlo sie dla niego miejsce wlasnie w Stanley gdzie zostal dokladnie zrekonstruowany



W tej chwili jest to obiekt turystyczny mieszczacy w sobie eleganckie restauracje i sklepy



Ze swoich balkonow oferujacy przepiekny widok na zatoke i miasto



W poblizu tego zabytkowego budynku znajduje sie takze piekny park, do ktorego podzylismy, aby troche odetchnac



Tam z kolei wreszcie trafilismy na tradycyjne elementy tego bylo nie bylo chinskiego miasteczka



Zachecajace do wejscia do malej swiatyni Tim Hau Temple z 1797 roku bedacej jedna z najstarszych tego typu swiatyn w Hong Kongu



Jest ona poswiecona chinskiej bogini morz zwanej wlasnie Tin Hau, znanej tez czesto jako Mazu



O ktorej protekcje modlili sie nie tylko rybacy i zeglarze, ale takze piraci, wiec swiatyn takich znajduje sie na terenie calego Hong Kongu ponad 100



Niedaleko swiatyni umiejscowiony jest centralny plac miasta, z bardzo renomowanymi restauracjami, zbudowany w nowoczesnym stylu



Ktory zarazem sluzy jako wspanialy amfiteatr przykryty szklanym dachem, gdzie skonczylismy zwiedzanie tego naprawde uroczego miasteczka


    Hong Kong

Po powrocie na polnoc, do centralnej czesci Hong Kong Island, znalezlismy sie znowu wsrod szklanych kolosow



I wsrod tego luksusu ruszylismy w strone przystani



Aby wrocic na statek, gdzie czekala na nas zasluzona kolacja



Jak sie jednak okazalo, na statku dostalismy pokarm nie tylko dla ciala, ale takze i dla ducha, bo na teatralnej scenie wystapil dla nas lokalny zespol folklorysyczny



Wystep trwal prawie godzine, ale najciekawszy byl taniec ze zmiana mask


        
Widzielismy go juz wielokrotnie podczas naszych poprzednich wizyt w Chinach, ale do dzis nie mamy pojecia jak mozna je tak czesto wymieniac niezauwazalnie dla oka widza



A to juz caly zespol wystepujacy dla nas, zegnany obfitymi oklaskami



To jeszcze jednak nie byl koniec wieczora i na dodatkowa dawke pieknych wrazen wyszlismy na poklad, z ktorego roztaczal sie wspanialy widok na Hong Kong wystrojony w nocna szate



Ilosc swiatek i kolorowych neonow, ktore przy okazji zabarwialy cala wode zatoki, byla naprawde imponujaca



Wiekszosc wiezowcow byla calkowicie rozswietlona, co chwile zmieniajac swoja barwe



A ta wielobarwna iluminacja ciagnela sie wzdluz calego wybrzeza Hong Kong Island



My jednak czekalismy na dodatkowa atrakcje jaka mialy byc pokazy swiatel laserowych



I rzeczywiscie punkt dziewiata widowisko to sie zaczelo i dodatkowo rozswietlilo takze niebo, a wszystko stworzylo niezapomniany obraz, ktory podobno maluje sie tam kazdego dnia
 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 5 odwiedzający (82 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=