alek-ewa2
  Indie - Varanasi
 


Indie



Po opuszczeniu Nepalu ryszylismy na podboj Indii, gdzie mielismy w planie odwiedzic cztery miasta: Varanasi, Orchhe, Agre i Delhi



Indie sa jednym z tych krajow, ktore kusza zagranicznych turystow swoja bogata historia, egzotyzmem kulturalnych tradycji, a takze wielka iloscia wspanialych i zabytkowych budowli, ktore znalezc mozna na kazdym kroku



Niestety jednak jak sie przekracza drogowa granice tego kraju z Nepalem, obraz Indii jaki sie ukazuje jest zupelnie inny



  To po prostu smrod, brud i ubostwo i juz nawet duzo biedniejszy Nepal zniszczony trzesieniem ziemi nie wygladal tak tragicznie jak ulice Indii



Oczywiscie temu obrazowi nie pomagaly ogromne korki jakie panowaly na przejsciu granicznym, ktore zreszta przekraczalismy na piechote



Na szczescie mielismy ten komfort, ze nasze bagaze zostaly przewiezione przez lokalnych przewoznikow, i nie musielismy ich targac ze soba po tych okropnych wertepach jakimi szlismy



A zanieczyszczenie powietrza i to zarowno pylem jak i smogiem bylo tak wielkie, ze niektorzy z naszej grupy pozakladali maski



Zwlaszcza, ze oczekiwanie na odprawe paszportowa trwalo dosc dlugo i odbywala sie ona w bardzo o prymitywnych warunkach



A z toalety skorzystali jedynie ci najbardziej zdesperowani, a nam trudno sobie bylo wyobrazic co znajdowalo sie za ta zdezelowana deska sluzaca za drzwi



W koncu jednak zostalismy odprawieni i ruszylismy w dalsza droge, a za nami cale sznury ciezarowek swoim bogatym kolorytem troche przygluszajace mizerie otoczenia w jakim sie znajdowalismy



Trudno jednak powiedziec to samo o wielobarwnych smieciach "ozdabiajacych" szerokim pasem cale obrzeze ulicy, ktore patrzac na ich zakurzenie lezaly tam juz dlugie miesiace a moze nawet lata i nikt sie tym nie przejmowal



Po kilkugodzinnej jezdzie zatrzymalismy sie na chwile na posilek i toalete, ale z tego co zobaczylismy to uroda otoczenia niewiele sie zmienila



Duzo wiec przyjemniej bylo siedziec w autobusie i podskakiwac na wybojach niz spacerowac na zewnatrz



W srodku mielismy przynajmniej czysto i jak widac wesolo, no i ciagle zylismy nadzieja, ze wczesniej czy pozniej dotrzemy do jakiegos ladniejszego miejsca



Pierwszym miejscem naszego postoju mialo byc Varanasi, miasto bedace najswietszym z siedmiu swietych miast Hinduizmu



Dotarlismy tam jednak juz poznym wieczorem, co bylo moze i dobre, bo przy kolorowym oswietleniu wszystko wygladalo ladniej i weselej



Nastepnego zas dnia planowany mielismy rejs po Gangesie, wiec zerwalismy sie wczesnym rankiem i zwawo ruszylismy w droge



Autobus podwiozl nas iles tam kilometrow w gore rzeki i wysadzil przy jakichs strasznych maszynach budowlanych



Ktore jak sie pozniej okazalo sluzyly do konstrukcji mostu



W naszym dosc dlugim marszu w strone rzeki towarzyszyla nam swieta krowa, spogladajac na nas troche spode lba



A na brzegu przyjeci zostalismy wiencami z kwiatow



Ktore rzeczywiscie bylyby wielka ozdoba, gdyby nie obawa, ze pobrudza nam ubrania



Zmienilismy wiec troche styl ich noszenia, ktory rowniez byl bardzo twarzowy



Jedna z rozrywek podczas naszej wielogodzinnej podrozy byly przystanki na toalete, ktora trzeba bylo sobie samemu wykombinowac, czesto uzywajac kocy jako parawanow



Natomiast ci z wieksza krzepa probowali swoich sil w wioslowaniu, z czego najbardziej cieszyli sie nasi lokalni wioslarze, ktorzy nie wygladali na zbyt mocarnych



Niestety jednak przy takich wioslach mozna bylo szybko dorobic sie odciskow, wiec sielanka naszych Hindusow nie trwala za dlugo



Od czasu do czasu ukazywaly sie nam na brzegu wspaniale fortyfikacje z dawnych czasow



Na ktorych tle bardzo ciekawie wygladaly lodki miejscowych rybakow



Jeszcze ciekawiej, a napewno bardziej kolorowo wygladaly przeladowane promy kursujace miedzy dwoma brzegami i przwozace lokalnych mieszkancow



Ktorzy korzystali z tej formy transportu, mimo ze niedaleko znajdowal sie prowizoryczny most pontonowy, nad ktorym powoli wyrastal duzo wyzszy i wiekszy most dla ruchu samochodowego



Plynac tak w strone tych konstrukcji zastanawialismy sie, czy uda sie nam przecisnac miedzy pontonami



  Udalo sie, choc w kazdej chwili grozila nam kolizja i juz wieksza i wyzsza lodka by tamtedy nie przeszla



Powoli konczyl sie dzien, a my zdolalismy na chwile uchwycic zachodzace slonce w srodku slupow wysokiego napiecia



Ktore wkrotce jednak sie stamtad wyplatalo i ucieklo za horyzont, za to my wpadlismy calkowicie w ich zasieg, jako ze wlasnie tam mielismy zaplanowany kamping



Przybilismy wiec do piaszczystego brzegu, a nasza zaloga wziela sie od razu za rozbijanie namiotow i gotowanie kolacji



My za to mielismy troche czasu na rozprostowanie nog i zrelaksowanie naszych obolalych posladkow, bo choc co prawda nasze lodzie byly duzo wygodniejsze od tych wydlubanych z jednego pnia lodek w Chitwan, ale i tak calodzienne siedzenie na twardych burtach tez odcisnelo sie na naszych delikatnych  pupuniach



Jezeli zas chodzi o urzadzenia sanitarne na brzegu, to na wygodke dostalismy specjalny namiot ulokowany troche z boku



Gdzie mozna bylo zalatwic co potrzeba liczac ze sie trafi do tej malej dziury na szybko wygrzebanej, ktora miala jedna pozytywna strone, byla zbyt mala zeby do niej wpasc



W malenkich namiotach tez nie bylo zbyt wielkiego komfortu, wiec nasze stare kosci wyraznie odczuly brak materacow za ktore sluzyly jedynie koce



Trudno sie wiec dziwic, ze dosc wczesnie rano zwleklismy sie z tego naszego madejowego loza, a jak sie okazalo to samo zrobili nasi zaloganci, ktorzy juz zdazyli zagotowac herbate tylko do dzis nie wiemy czy nie uzyli do niej wody z Gangesu



W kazdym razie nic nas jakos nie sieklo, wiec wyczolgalismy sie wkrotce na zewnatrz i dalej popijajac ten goracy napoj rozgladnelismy sie dokladniej po naszym skromnym obozowisku



A wokol nas jedynie namioty i kolorowe lodki zaklocaly monotonie tej ogromnej lachy piasku na ktorej nocowalismy, bedacej zarazem dnem Gangesu podczas wyzszego poziomu wody



Wkrotce jednak doczekalismy sie najwiekszej atrakcji, jaka byl rozowy wschod slonca, ktore powoli wychylalo sie zza plaskiego widnokregu



Oczywiscie bez zblizenia obiektywem wygladalo to troche inaczej, choc rownie pieknie



Ale przy najwiekszym zblizeniu nasz aparat fotograficzny zdolal uchwycic nie tylko niesamowicie wygladajaca sloneczna tarcze, ale i skaradajacych sie do niej jakichs hinduskich ancymonow



Powoli robilo sie coraz jasniej, a na nas czekalo juz sniadanie wyjatkowo smaczne jak na warunki, w jakich zostalo przyrzadzone



Na lodki zaczelismy sie pakowac juz w pelnym swietle slonecznym, a nasze zegarki wskazywaly godzine szosta



Wkrotce tez cala nasza kawalkada znalazla sie na plynacej leniwie wodzie



Ktora niestety robila sie coraz brudniejsza i plynelo po niej po prostu wszystko, a co jakis czas przy brzegu ulokowane byly stacje pompujace te pysznosci na pola uprawne



Zdolalismy rowniez zauwazyc kapiace sie w rzece bydlo



A kawalek dalej ablucji porannej zazywaly hinduskie kobiety, ktore laczyly ta czynnosc rowniez z praniem 



W my dalej leniwie podazalismy z biegiem rzeki, na ktorej brzegach coraz czesciej pojawialy sie miejskie zabudowania



Po prawej stronie znowu wyroslo jakies kolejne ufortyfikowane miasto



A przed nami ukazal sie nastepny niedokonczony most, majacy polaczyc dwa brzegi coraz bardziej poszerzajacej sie rzeki



Powoli do zycia budzily sie nie tylko zwierzeta wykonywujace swoje poranne cwiczenia drapiaco - rozciagajace



Ale rowniez i ludzie, ktorych domy juz wiecej rozciagnac sie nie mogly



Az w koncu wypatrzylismy zabudowania celu naszej podrozy, Varanasi



Varanasi jest ponad 3 milionowym miastem w polnocnych Indiach lezacym nad swieta rzeka Ganges, ktore wedlug legendy zalozone zostalo przez Boga Shive okolo 3 tys lat temu



Jest ono waznym osrodkiem kultu wyznawcow hinduizmu i buddyzmu, znanym na caly swiat ze swoich religijnych praktyk, wiec z ciekawoscia oczekiwalismy na spotkanie z tym hinduskim cudem swiata



Na brzegu miasta wyladowalismy wczesnym popoludniem, po naszej dwu dniowej przygodzie na Gangesie, w zwiazku z czym swoje pierwsze kroki skierowalismy do hotelu, aby wziac zasluzony prysznic i troche odpoczac



Dopiero po poludniu ruszylismy na zwiedzanie miasta, a wlasciwie jego slynnego wybrzeza, ktore odgrywa najwazniejsza role w zyciu i slawie tego miasta



Jest ono bowiem nieodlacznie zwiazane z Gangesem, ktory jako ucielesnienie  bogini Ganges mial oczyszczac od grzechow zarowno tych ciagle zyjacych jak i prochy zmarlych wrzucane do wody



W zwiazku z tym odbywaja sie tam rytualne kapiele oraz palenie zwlok zmarlych, bedace bardzo wazna czescia hinduskich tradycji



Wszystkie te ceremonie odbywaja sie na wiodacych do rzeki schodach zwanych Ghat, ktore sa najwieksza atrakcja dla zagranicznych turystow



Ciagna sie one kilka kilometrow wzdluz brzegu Gangesu, ale niestety wiele z nich nie przetrzymalo zbyt dobrze niszczacego wplywu czasu i sa obecnie w nie najlepszej formie



Nie przeszkadza to jednak ani lokalnym mieszkancom, ani pielgrzymom, ani nawet placzacym sie po nich swietym krowom



Ktore jak widac zazywaja oczyszczajacych kapieli razem z ich wlascicielami



Kreca sie one rowniez w najswietszych miejscach, gdzie kremowane sa zwloki zmarlych, choc my obeszlismy to miejsce dosyc szybko, bo swiadomosc co sie tam odbywa wcale nie byla taka przyjemna



Po krotkiej wedrowce wzdluz troche zaniedbanych schodow dotarlismy do jakichs jakby wazniejszych ghatow, ktore swoim wygladem swiadczyly ze naleza do jednych z glowniejszych



Naprzeciwko nich przycumowane byly cale rzedy lodzi czekajacych na turystow, ktorzy chcieliby ogladnac to wszystko z wody



Im dalej szlismy, tym wiecej ludzi pojawialo sie na naszej drodze



A budowle wyrastajace na brzegu byly coraz wieksze i masywniejsze, a krowy robily sie coraz grubsze



Na wielu schodach zauwazylismy tez dziesiatki wypalonych kagankow pozostawionych tam po wieczornej ceremonii



I nie zabraklo oczywiscie rowniez kupy smieci zajmujacych czolowe miejsce nad swieta rzeka



Nasz spacer wzdluz brzegu Gangesu trwal cala godzine zanim dotarlismy do centralnego miejsca gdzie odbywaly sie najwieksze uroczystosci



I my mielismy byc swiadkiem jednej z nich, poniewaz zawitalismy tam akurat podczas jednego z najbardziej popularnych swiat hinduizmu zwanego "Diwali" czyli festiwal swiatel



Symbolizuje on zyciestwo swiatla nad ciemnoscia, dobra nad zlem, wiedzy nad ignoracja, oraz nadziei nad rozpacza i swietowany jest co roku jesienna pora



Dzien w ktorym tam bylismy byl najwazniejszym dniem festiwalu, a najlepszym miejscem obserwacji odbywajacych sie na brzegu ceremoni byl oczywiscie widok z wody



Dlatego tez tak jak i wielu innych turystow zaladowalismy sie na lodke, ktorych juz dosc duza ilosc krazyla po Gangesie



Poczatkowo wyplynelismy na srodek rzeki skad widok byl najbardziej rozlegly, ale mialo to tez i inny cel



Otoz okazalo sie, ze nasz przewodnik przygotowal i dla nas swiecace kaganki



Ktore w ciemnosciach nocnych wedlug tradycji puszczalismy na rzeke razem z zyczeniami, ktore mialy sie spelnic



I jeszcze potem przez jakis czas patrzylismy jak dryfuja na falach powoli znikajac w oddali



A na koniec naszej przygody podplynelismy pod brzeg, gdzie nazbieralo sie mnostwo podobnych lodek



I bylismy swiadkami wspanialej ceremonii odbywajacej sie na glownych schodach, ktora odprawiali jacys swieci kaplani puszczajacy najpierw dookola czarne dymy



A potem zapalajac cale lichtarze zlozone z kagankow wygladajace jak choinki, a wszystko odbywalo sie przy glosniej muzyce i spiewach i bylo rzeczywiscie niesamowitym widowiskiem, zwlaszcza dla takich jak my nie wtajemniczonych turystow



Nastepnego dnia rankiem mielismy zaplanowana kolejna przejazdzke po Gangesie, ale tym razem wiodaca az do ostatnich schodow



Poniewaz mialo to byc rowniez podziwianie wschodu slonca, wiec na brzegu zjawilismy sie skoro swit o piatej rano



Okazalo sie jednak, ze tylko najstarsi czlonkowie naszej grupy zdolali sie zerwac tak wczesnie, a cala mlodziez postanowila odpuscic sobie ta wyprawe i w koncu porzadnie sie wyspac



Gdy ruszylismy na rzeke, jej wody pokryte jeszcze byly porannymi mglami, wiec i widok byl troche zamglony



Powoli jednak robilo sie coraz przejrzysciej, a na schodach widoczne byly tlumy wiernych gromadzacych sie na brzegu rzeki



Ktorzy przybyli tam aby dokonac rytualnych ablucji, majacych na celu oczyszczenie sie z grzechow



  Natomiast po drugiej stronie Gangesu wstawalo wlasnie slonce, ktore jeszcze przez jakis czas przedzieralo sie przez zanieczyszczone powietrze, przycmiewajace troche jego blask i zabarwiajace go na pomaranczowo



Wkrotce doplynelismy do centralnego miejsca, gdzie poprzedniego dnia odbywala sie glowna uroczystosc i tam bylo najwiecej ludzi



My jednak ciagle plynelismy dalej docierajac do kolejnych ghatow, do ktorych juz nie doszlismy podczas naszego spaceru



Przed naszymi oczami ukazywaly sie tez kolejne wspaniale budowle, ktore jednak mimo podeszlego wieku miasta, nie mialy wiecej niz 200 lat, poniewaz te najstarsze zabytki zniszczone zostaly podczas licznych najazdow muzulmanskich jakie nekaly Indie od XVI wieku



A to juz jedne z ostatnich schodow zwanych Manikarnika Ghat, od ktorych zaczelismy nasza podroz powrotna



Slonce coraz ladniej oswietlalo stare mury, pod ktorymi zbieralo sie coraz wiecej ludzi



Wkrotce tez znowu dotarlismy do tego najswietszego miejsca, gdzie tlumy ludzkie byly nie mniejsze niz poprzedniego wieczora, a tloczno bylo zarowno na ladzie jak i na wodzie



Kawalek dalej wypatrzylismy mala luke, gdzie wyraznie bylo widac kapiacych sie w rzece wiernych



Co stanowilo dla nas rzeczywiscie szalenie egzotyczny obrazek



Powoli jednak oddalalismy sie od centrum i co prawda tlumy ludzkie powaznie sie przerzedzily, ale potezne budowle na brzegu, dalej zachwycaly swoja monumentalnoscia i ciekawa architektura



Otoczenie kazdych schodow mialo tez swoj wlasny charakter odzwierciedlajac inny styl budownictwa otaczajacych je budynkow



A jedno co je laczylo to ilosc swietych smieci pokrywajacych brzegi Gangesu



Ktore zupelnie nie przeszkadzaly kapiacym sie w rownie brudnej wodzie pielgrzymom



No ale co kraj to obyczaj, wiec nie ma co krytykowac tylko byc szczesliwym, ze my nie bylismy zmuszeni do tego typu praktyk, choc wszystko to co ogladalismy wygladalo bardzo egzotycznie i kolorowo



Plynac jeszcze dalej powoli docieralismy do coraz biedniej wygladajacych schodow



A na obronnych murach kolejnej sredniowiecznej budowli zauwazylismy grasujace malpy, pewnie tez czekajace na swoja kalej do kapieli



I jeszcze jedna dostojnie wygladajaca budowla usytuowana na szczycie wysokich murow



I doplynelismy z powrotem do naszego malego portu znajdujacego sie przy najbardziej na poludnie ulokowanych schodach



Ktore zawiodly nas do starego miasta



Ktorego ulice jak widac, tradycyjnie po hindusku stanowily obraz nedzy i rozpaczy



Choc gdzie niegdzie wyrastaly  z nich nowoczesne i piekne budowle jak chocby nasz elegancki hotel zupelnie nie pasujacy do swojego marnego otoczenia



Tuz obok stala rowniez jakas hinduska swiatynia widoczna z naszego okna, ale tak poza tym to teren ten ladny byl dopiero nocna pora, gdy cala jego brzydota znikala w ciemnosciach, a budynki oswietlone byly kolorowymi lampkami



Po skonczonej porannej wycieczce mielismy jeszcze sporo wolnego czasu, wiec postanowilismy wybrac sie na miasto tradycyjnym powozem, ktory byl chyba najlepsza forma transportu przystosowana do slalomowania po waskich i zatloczonych ulicach starego miasta



Na koniec tej szalenczej jazdy dotarlismy do jedynego miejsca, w ktorym moglismy dostac godziwy posilek, o ktorym marzyly nasze zoladki podczas ostatnich dni zazywania hinduskiej diety



Niestety tylko Big Mack nie istnial w spisie potraw, bo krowy byly tam za swiete zeby je jesc, wiec musielismy sie zadowolic bulkami z kurczakiem, co i tak bylo wspaniala odmiana w naszym jadlospisie

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 4 odwiedzający (60 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=